Wyniki wyborów i ucieczka do Stanów Zjednoczonych

Brazylijski senator Flavio Bolsonaro wylądował w Miami na Florydzie wraz z żoną i dwiema córkami po tym, jak przegrał niedzielne wybory prezydenckie z urzędującym Luizem Inacio Lulą da Silvą. Oficjalne wyniki wskazują, że polityk przegrał różnicą około 4,4 do 4,5 miliona głosów, zdobywając nieco ponad 48,2 proc. poparcia, podczas gdy Lula uzyskał niecałe 51,8 proc. ważnych głosów.

Dziennik O Globo podał, że wyjazd senatora na wypadek porażki był przygotowywany już kilka tygodni wcześniej przez jego brata Eduardo Bolsonaro.

Przed opuszczeniem kraju senator otrzymał nakaz przekazania paszportów policji, wydany przez Sąd Najwyższy w związku z obawami przed ucieczką. Mimo wcześniejszych zapewnierń, że podporządkuje się decyzji sądu, polityk uciekł z Brazylii. Argentyński urząd ds. migracji poinformował, że rodzina wjechała najpierw do północnej Argentyny, skąd prywatnym odrzutowcem poleciała do Guayaquil w Ekwadorze, a stamtąd udała się do Miami, gdzie administracja Donalda Trumpa przyznała im wizy wjazdowe.

Oświadczenie o prezydenturze i zarzuty wobec sądu

Po dotarciu do USA Flavio Bolsonaro ogłosił w liście otwartym skierowanym do narodu brazylijskiego i społeczności międzynarodowej, że jest prawowitym prezydentem elektem kraju. Oskarżył prezydenta Lulę oraz brazylijski Sąd Najwyższy i Najwyższy Trybunał Wyborczy o przeprowadzenie wyborczego zamachu stanu oraz kradzież wyborów. Jako uzasadnienie wskazał między innymi przedłużenie głosowania o dwie godziny przez Trybunał Wyborczy. Polityk nie przedstawił jednak żadnych dowodów na poparcie swoich oskarżeń o oszustwa, a międzynarodowi obserwatorzy uznali głosowanie za uczciwe.

W oświadczeniu Bolsonaro zapowiedział, że z terytorium Stanów Zjednoczonych będzie organizował opozycję polityczną przeciwko rządowi Lulę da Silvy. Porównał swoją obecną sytuację do historycznych liderów, takich jak Charles de Gaulle, którzy kierowali działalnością polityczną z emigracji. Jednocześnie podziękował prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi oraz prezydentowi Argentyny Javierowi Mileiowi za pomoc w opuszczeniu Brazylii i przyjęcie w USA, chwaląc Trumpa jako wielkiego obrońcę wolności słowa.

Postępowania sądowe i powiązania rodzinne

Wyjazd polityka media określiły jako ucieczkę przed brazylijskim wymiarem sprawiedliwości, który prowadzi wobec niego śledztwa dotyczące prania brudnych pieniędzy, unikania podatków oraz nielegalnego, zagranicznego finansowania kampanii wyborczej. Choć senator nie usłyszał jeszcze formalnych zarzutów, sąd zakazał mu opuszczania kraju i unieważnił jego brazylijski paszport. Sprawa ma głębokie tło polityczne i rodzinne.

Ojciec senatora, były prezydent Jair Bolsonaro, odsiaduje wyrok 27 lat pozbawienia wolności za próbę zamachu stanu po przegranych wyborach w 2022 roku, które również przegrał z Lulą. Z kolei brat Flavio, Eduardo Bolsonaro, mieszkający w Stanach Zjednoczonych od 2025 roku, prowadził w USA rozmowy z przedstawicielami administracji Donalda Trumpa na temat przyjęcia brata oraz wywarcia politycznej presji na brazylijskie sądownictwo, za co został w ojczyźnie zaocznie skazany na cztery lata więzienia.