Przełomowa decyzja premiera ws. zarządu NBP
Premier Donald Tusk poinformował we wtorek przed posiedzeniem Rady Ministrów o złożeniu kontrasygnaty pod propozycjami powołania nowych członków zarządu Narodowego Banku Polskiego. Dokumenty zostały już odesłane do Pałacu Prezydenckiego, gdzie wymagany jest jeszcze podpis głowy państwa.
Szef rządu tłumaczył, że podjął tę decyzję ze względu na konieczność ustabilizowania sytuacji wokół banku centralnego i polskiej waluty. Zaznaczył, że krajowi groził klincz polegający na braku zarządu oraz braku możliwości prowadzenia prac instytucji, co skłoniło go do wykonania tego gestu i zaakceptowania zmian.
Premier przekonywał, że ktoś w kraju musi myśleć o stabilizacji sytuacji i złotówki, nie odnosząc się jednak do doniesień o tym, że to on sam zerwał wcześniejsze ustalenia z Pałacem Prezydenckim.
Zagrożenie paraliżem i kulisy politycznego rozejmu
Decyzja zapadła na dwie i pół godziny przed posiedzeniem Rady Bezpieczeństwa Narodowego, a cała operacja była przygotowywana w tajemnicy, podczas gdy uwaga opinii publicznej skupiała się na sporze wokół sędziów.
Według medialnych doniesień kluczową rolę w dopięciu porozumienia odegrał minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, który w poniedziałek 2 listopada odbył nieoficjalne spotkanie z prezesem NBP Adamem Glapińskim i zarekomendował premierowi złożenie podpisu.
Konieczność pilnego działania wynikała z faktu, że kadencja Adama Lipińskiego, II wiceprezesa NBP, upływa w środę 4 listopada 2026 roku. Gdyby do tego dnia nie powołano jego następcy, zarząd liczyłby zaledwie pięciu członków obok prezesa, co oznacza zejście poniżej ustawowego minimum.
Skład nowego zarządu i konsekwencje dla RPP
Prezydent Karol Nawrocki w październiku po raz drugi skierował do premiera wnioski o powołanie Marty Kightley na stanowisko I wiceprezesa NBP oraz trzech obecnych członków Rady Polityki Pieniężnej: Ludwika Koteckiego, Przemysława Litwiniuka i Marcina Zarzeckiego. W gronie czterech nominowanych osób znaleźli się Marta Kightley, Ludwik Kotecki, Przemysław Litwiniuk i Marcin Zarzecki.
Ponieważ członkostwa w Radzie Polityki Pieniężnej nie można łączyć z żadną inną funkcją w NBP, trzej powołani członkowie RPP będą musieli zrzec się dotychczasowych funkcji, a ich następców wskażą wkrótce Senat oraz prezydent.
PAP) ze względu na potrzebę ustabilizowania sytuacji wokół Narodowego Banku Polskiego i moja decyzja o podpisaniu nominacji dla czterech nowych członków zarządu NBP będzie zaakceptowana
Obecnie w składzie zarządu obok odchodzącego Adama Lipińskiego znajdują się Marta Gajęcka, której kadencja upływa 1 stycznia 2027 roku, a także Paweł Mucha, Artur Soboń, Rafał Sura i Paweł Szałamacha, których kadencje kończą się w 2028 lub 2029 roku.
Przełom w obsadzie zarządu NBP
Premier Donald Tusk podjął decyzję o podpisaniu kontrasygnaty pod wnioskiem prezydenta Karola Nawrockiego dotyczącym powołania nowych członków zarządu NBP. Dokumenty zostały już odesłane do Pałacu Prezydenckiego, gdzie wymagają jeszcze podpisu głowy państwa. Nominacje dotyczą Marty Kightley, Ludwika Koteckiego, Przemysława Litwiniuka oraz Marcina Zarzeckiego.
Zależy nam na stabilności gospodarki oraz sprawnym funkcjonowaniu banku centralnego
Decyzja premiera kończy trwający od lutego impas polityczny. Donald Tusk przez osiem miesięcy odmawiał złożenia podpisu pod wnioskiem, co zdaniem rządu miało być formą nacisku wobec działań Adama Glapińskiego oraz sposobu finansowania programów obronnych. Premier tłumaczył zmianę swojego stanowiska troską o stabilność złotego oraz koniecznością ochrony banku centralnego przed paraliżem operacyjnym.
Kulisy decyzji i ryzyko paraliżu
Według informacji przekazanych przez premiera, krok ten nastąpił na skutek rekomendacji przedstawionej przez ministra finansów Andrzeja Domańskiego. W poniedziałek 2 listopada minister miał przeprowadzić nieoficjalne rozmowy z prezesem NBP Adamem Glapińskim, podczas których omówiono warunki rozejmu instytucjonalnego.
Ja bym wolał, aby kwestia zarządu NBP została uregulowana. To nie są moje decyzje. To jest decyzja premiera, z którym będę o tym rozmawiał
Kluczowym czynnikiem motywującym rząd było wygaśnięcie w dniu 4 listopada 2026 roku kadencji wiceprezesa NBP Adama Lipińskiego. Zgodnie z ustawą o NBP, zarząd musi liczyć od 6 do 8 członków oprócz prezesa, a odejście Lipińskiego przy braku nowych nominacji zagroziłoby ustawowemu składowi organu. Brak pełnej obsady mógłby podważyć legitymację zarządu do wdrażania uchwał Rady Polityki Pieniężnej, co w obliczu globalnej sytuacji geopolitycznej i wahań kursu walut mogłoby prowadzić do niestabilności rynkowej.
Reakcje i tło finansowe
Decyzja premiera wywołała szeroką dyskusję wśród ekspertów i polityków. Część komentatorów wskazuje, że przejście nowych członków zarządu z Rady Polityki Pieniężnej na stanowiska w zarządzie NBP wiąże się ze znacznym wzrostem ich wynagrodzenia. Kamil Sobolewski z Pracodawców RP ocenił krok rządu jako konieczny dla ochrony krytycznej infrastruktury finansowej państwa.
Sławomir Mentzen skomentował sprawę w mediach społecznościowych w sposób ironiczny, sugerując zaskoczenie zmianą kursu rządu wobec banku centralnego. Wartość zarobków członka zarządu NBP w 2025 roku szacowano na około 900 tys. zł brutto rocznie, podczas gdy dieta członka RPP wynosiła około 500 tys. zł brutto.
