Przełom w obsadzie zarządu NBP

Premier Donald Tusk podjął decyzję o podpisaniu kontrasygnaty pod wnioskiem prezydenta Karola Nawrockiego dotyczącym powołania nowych członków zarządu NBP. Dokumenty zostały już odesłane do Pałacu Prezydenckiego, gdzie wymagają jeszcze podpisu głowy państwa. Nominacje dotyczą Marty Kightley, Ludwika Koteckiego, Przemysława Litwiniuka oraz Marcina Zarzeckiego.

Zależy nam na stabilności gospodarki oraz sprawnym funkcjonowaniu banku centralnego

Andrzej Domański

Decyzja premiera kończy trwający od lutego impas polityczny. Donald Tusk przez osiem miesięcy odmawiał złożenia podpisu pod wnioskiem, co zdaniem rządu miało być formą nacisku wobec działań Adama Glapińskiego oraz sposobu finansowania programów obronnych. Premier tłumaczył zmianę swojego stanowiska troską o stabilność złotego oraz koniecznością ochrony banku centralnego przed paraliżem operacyjnym.

Kulisy decyzji i ryzyko paraliżu

Według informacji przekazanych przez premiera, krok ten nastąpił na skutek rekomendacji przedstawionej przez ministra finansów Andrzeja Domańskiego. W poniedziałek 2 listopada minister miał przeprowadzić nieoficjalne rozmowy z prezesem NBP Adamem Glapińskim, podczas których omówiono warunki rozejmu instytucjonalnego.

Ja bym wolał, aby kwestia zarządu NBP została uregulowana. To nie są moje decyzje. To jest decyzja premiera, z którym będę o tym rozmawiał

Andrzej Domański

Kluczowym czynnikiem motywującym rząd było wygaśnięcie w dniu 4 listopada 2026 roku kadencji wiceprezesa NBP Adama Lipińskiego. Zgodnie z ustawą o NBP, zarząd musi liczyć od 6 do 8 członków oprócz prezesa, a odejście Lipińskiego przy braku nowych nominacji zagroziłoby ustawowemu składowi organu. Brak pełnej obsady mógłby podważyć legitymację zarządu do wdrażania uchwał Rady Polityki Pieniężnej, co w obliczu globalnej sytuacji geopolitycznej i wahań kursu walut mogłoby prowadzić do niestabilności rynkowej.

Reakcje i tło finansowe

Decyzja premiera wywołała szeroką dyskusję wśród ekspertów i polityków. Część komentatorów wskazuje, że przejście nowych członków zarządu z Rady Polityki Pieniężnej na stanowiska w zarządzie NBP wiąże się ze znacznym wzrostem ich wynagrodzenia. Kamil Sobolewski z Pracodawców RP ocenił krok rządu jako konieczny dla ochrony krytycznej infrastruktury finansowej państwa.

Sławomir Mentzen skomentował sprawę w mediach społecznościowych w sposób ironiczny, sugerując zaskoczenie zmianą kursu rządu wobec banku centralnego. Wartość zarobków członka zarządu NBP w 2025 roku szacowano na około 900 tys. zł brutto rocznie, podczas gdy dieta członka RPP wynosiła około 500 tys. zł brutto.