Przebieg głosowania i wymogi frekwencyjne
Niedzielne referendum w Częstochowie przebiegło bez większych incydentów, co potwierdził dyrektor delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Częstochowie Tomasz Doruchowski. Odnotowano jedynie pojedyncze skargi dotyczące niewłaściwego oznakowania niektórych z 135 lokali wyborczych, gdzie tablice informacyjne pojawiły się dopiero po otwarciu punktów.
Głosowanie odbywało się w 126 stałych obwodach oraz 9 odrębnych, zlokalizowanych m.in. w placówkach medycznych, domach pomocy społecznej i areszcie śledczym. Aby wyniki referendum były wiążące, w głosowaniu musiało wziąć udział co najmniej 46 625 mieszkańców w przypadku pytania o prezydenta oraz 48 754 w przypadku pytania o radę miasta.
Tło polityczne i zarzuty korupcyjne
Inicjatywa referendalna jest pokłosiem działań Centralnego Biura Antykorupcyjnego z 25 lutego, kiedy to zatrzymano prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka. Prokuratura postawiła mu zarzuty przyjęcia co najmniej 40 tys. zł w związku z budżetem miasta oraz 129 tys. zł z tytułu innych korzyści majątkowych, a w całym śledztwie zarzuty usłyszało już ponad 20 osób. Samorządowiec nie przyznaje się do winy, twierdząc, że został pomówiony.
Prezydent został zawieszony w obowiązkach przez prokuraturę, a władze jego macierzystej partii, Nowej Lewicy, zdecydowały o zawieszeniu go w prawach członka ugrupowania. Obecnie miastem zarządza pierwszy zastępca prezydenta, Zdzisław Wolski. Oprócz kwestii karnych, organizatorzy referendum zarzucali władzom miasta nepotyzm, wskazując m.in. na zatrudnienie żony prezydenta w strukturach magistratu.
Poseł Kamil Wnuk poinformował za pośrednictwem platformy X, że referendum jest ważne, a prezydent został odwołany.
