Zarzuty dotyczące przemocy i substancji odurzających

W materiale opublikowanym przez Kanał Zero dwie byłe współpracowniczki Michała Kołodziejczaka opisały incydenty, które przedstawiają jako przejawy agresji, poniżania i przemocy. Jedna z rozmówczyń, która pozostawała z politykiem w relacji intymnej, twierdzi, że Kołodziejczak nakłaniał ją do zażycia substancji, którą sam określił mianem kokainy. Kobieta relacjonuje, że po ulegnięciu namowom poczuła się bardzo źle i obawiała się o swoje życie. Jednocześnie rozmówczyni zaznaczyła, że z perspektywy czasu nie jest w stanie potwierdzić, co dokładnie stanowiło zażytą substancję.

Druga z kobiet również twierdzi, że była świadkiem zażywania narkotyków przez Kołodziejczaka, co miało być jedną z przyczyn jej odejścia z Agrounii. Kobiety opisały również przypadki bezpośredniej przemocy fizycznej. Według relacji jednej z nich, polityk miał ją uderzyć, tłumacząc później swoje zachowanie przypadkiem oraz wystąpieniem psychozy. Inne opisywane sytuacje obejmują rzucanie puszką w stronę współpracownicy oraz grożenie nożem, połączone z uwagami o możliwości trafienia w cel.

Atmosfera pracy i stan byłych współpracowniczek

Rozmówczynie wskazywały na toksyczną atmosferę w miejscu pracy, charakteryzującą się nieprzewidywalnymi wybuchami złości posła, wulgaryzmami oraz próbami kontroli życia prywatnego pracowników. Jedna z kobiet zarzuciła Kołodziejczakowi wykorzystywanie zależności zawodowej do manipulacji, twierdząc, że polityk miał określać jej sytuację finansową jako formę niewolnictwa, która uniemożliwia jej zmianę zatrudnienia. Kobieta ta przekazała, że w związku z doświadczeniami z tego okresu korzysta obecnie z pomocy specjalistów, przyjmuje leki psychotropowe i została u niej zdiagnozowana choroba związana z traumą.

Kanał Zero udostępnił także nagrania rozmów, w których jedna z kobiet konfrontuje polityka z zarzutami nakłaniania do zażywania narkotyków. W odpowiedzi Kołodziejczak zapewniał, że nie chce wyrządzać nikomu krzywdy. W materiale wspomniano także o odrębnym przypadku gróźb śmierci kierowanych wobec jednej z pracownic przez innego współpracownika Kołodziejczaka, co zakończyło się prawomocnym skazaniem sprawcy na karę grzywny.

Reakcja Michała Kołodziejczaka i komentarze w Sejmie

Poseł Michał Kołodziejczak odmówił szczegółowego odniesienia się do przedstawionych zarzutów w rozmowie z dziennikarzami w Sejmie, konsekwentnie określając je mianem pomówień. Sprawa wywołała reakcję innych parlamentarzystów. Marszałek Sejmu Szymon Hołownia zasugerował, że w przypadku takich oskarżeń właściwą drogą jest zgłoszenie sprawy do prokuratury w celu jej formalnej weryfikacji lub skierowanie wniosku do komisji etyki.

Podobnego zdania jest Anna Maria Żukowska. To są bulwersujące doniesienia. Trudno mi w tej chwili powiedzieć, czy one się potwierdzą, bo niektóre sprawy, które gdzieś żyły w przestrzeni publicznej, miały różny finał. Zarzuty są jednak poważne.

Zbulwersowany całą sprawą był również Marcin Józefaciuk. Jeżeli materiał został już opublikowany, to służby mogą z urzędu zacząć działać. Po pierwsze należy sprawdzić, czy jest to prawda. Nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek w taki sposób działał. Jestem w szoku. Pan poseł powinien od razu wyjść do mediów i albo potwierdzić te doniesienia, albo zaprzeczyć. Ukrywanie i ignorowanie jest najgorszą rzeczą.