Mateusz Lorek, prawnik i syn posła PiS Grzegorza Lorka, od listopada 2024 roku pełni funkcję prezesa Bychawskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego. Do spółki, która zajmuje się m.in. wodociągami, kanalizacją i wywozem nieczystości, trafił w czerwcu 2024 roku, krótko po wyborach samorządowych. Wówczas, jako 27-latek niedługo po ukończeniu studiów na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, objął stanowisko wiceprezesa. Propozycję pracy otrzymał od burmistrzyni Bychawy, Marty Krzyżak, która wywodzi się z PiS.

Lorek twierdzi, że współpracował z burmistrzynią jeszcze przed jej zwycięstwem w wyborach, doradzając jej w kwestiach prawnych. Po objęciu przez nią władzy, otrzymał ofertę, by jako członek zarządu przeanalizował działalność przedsiębiorstwa. Z oświadczenia majątkowego wynika, że w 2024 roku Mateusz Lorek zarobił ponad 163 tys. zł brutto, co daje miesięczny dochód na poziomie ok. 13,6 tys. zł.

Mateusz Lorek odpiera zarzuty dotyczące wykorzystywania nazwiska ojca, zapewniając, że swoją karierę zawdzięcza ciężkiej pracy i doświadczeniu zdobytemu w kancelariach prawnych. Przedstawiciele władz miasta, w tym wiceburmistrz Łukasz Grabczyński, przekonują, że zatrudnienie nie miało podłoża politycznego, a Lorek spełnił wymogi określone przez burmistrzynię i radę nadzorczą. Wiceburmistrz zaznaczył również, że nie zna posła Grzegorza Lorka.

Sytuacja zyskała rozgłos w kontekście politycznych decyzji posła Grzegorza Lorka, który wiosną przystąpił do stowarzyszenia Rozwój Plus, by w lipcu wrócić do PiS. Kontrowersje budzi również wyrok sądowy z 2019 roku, w którym Mateusz Lorek został skazany na rok więzienia w zawieszeniu za nieumyślne spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym w 2017 roku. Mateusz Lorek argumentuje, że w momencie rekrutacji był osobą niekaraną, co potwierdził stosownym zaświadczeniem.

Władze miasta przyznały, że w momencie zatrudniania prezesa nie posiadały wiedzy o tym wyroku.