Ostra reakcja Likudu na wyniki wyborów
Partia Likud kierowana przez szefa rządu Benjamina Netanjahu opublikowała oficjalne oświadczenie, w którym ogłosiła, że niedawne głosowanie parlamentarne padło łupem bezprawnych działań. Ugrupowanie nazwało sytuację kradzieżą wyborów przez ugrupowania mniejszościowe, przypisując im poparcie dla terroryzmu i dążenie do zniszczenia państwa żydowskiego. Wśród zarzucanych czynów wymieniono korupcję polityczną, groźby wobec obywateli, stosowanie przemocy w lokalach oraz posługiwanie się cudzymi dokumentami tożsamości.
Formacja rządząca oświadczyła, że zgromadziła dokumentację potwierdzającą te doniesienia, w tym liczne świadectwa oraz nagrania. Zapowiedziano przekazanie materiałów dowodowych dotyczących domniemanych nieprawidłowości policji, Szin Bet oraz Centralnej Komisji Wyborczej, żądając wszczęcia karno-prawnego śledztwa. Obserwatorzy polityczni wskazują, że te oskarżenia są elementem szerszej strategii mającej na celu zdewaluowanie sukcesu politycznego mniejszości arabskiej.
Rekordowa frekwencja i podział mandatów w Knesecie
Wtorkowa elekcja w Izraelu wyróżniła się wyjątkowo dużą frekwencją, która sięgnęła 77,7 proc. i była najwyższa od ponad dwóch dekad. Dwie główne listy reprezentujące społeczność arabską – Raam oraz Zjednoczona Lista – zdobyły łącznie 19 mandatów w 120-osobowym Knesecie, co stanowi wynik znacznie lepszy od przewidywań.
Wstępne szacunki prezentowane w środę rano po przeliczeniu połowy głosów wskazywały, że blok premiera Netanjahu posiadał 55 mandatów, obóz opozycyjny pod wodzą Gadiego Eisenkota miał 50 miejsc, natomiast ugrupowania arabskie dysponowały 15 mandatami.
Po przeliczeniu 55 procent głosów komisja wyborcza poinformowała o rekordowym wyniku dla list arabskich, które łącznie zapewniły sobie 19 miejsc w parlamencie, podczas gdy obóz Netanjahu uzyskał 53 mandaty, a strona opozycyjna 48.
Netanjahu przegrał. Potrafię liczyć do 120. 65 to więcej niż 55
Kontrowersje i brak wyłonionego zwycięzcy
Ani blok Benjamina Netanjahu, ani blok opozycji nie uzyskał większości 61 mandatów potrzebnej do utworzenia rządu, co potęguje powyborczy paraliż decyzyjny. Wynik ten sprawia, że ugrupowania reprezentujące mniejszość arabską mogą zyskać kluczowy wpływ na kształt przyszłych rozmów o koalicji, choć dotychczas większość tradycyjnych partii opozycyjnych wykluczała współpracę z nimi.
Dawid Zini, szef Szin Bet, wypowiadał się we wtorek w pozytywnym tonie o przebiegu głosowania, przyznając jedynie, że służby skutecznie udaremniły nieliczne próby zakłócenia procesu.
Minister obrony Israel Katz w ostrych słowach skrytykował Gadiego Eisenkota, uznając jego apel do żołnierzy o ignorowanie nacisków Netanjahu w sprawie Iranu za przejaw antydemokratycznego nastawienia i oderwania od realiów politycznych.