Brak rozstrzygnięcia w wyborach do Knesetu

Środowe dane z Centralnej Komisji Wyborczej w Jerozolimie potwierdzają brak jednoznacznego zwycięzcy wyborów parlamentarnych. Prawicowo-religijny blok obecnego premiera Benjamina Netanjahu, którego główną siłą pozostaje Likud, zdobywa 55 mandatów. Do uzyskania większości w 120-osobowym Knesecie potrzeba 61 mandatów, dlatego żaden obóz nie może jeszcze samodzielnie rządzić.

Opozycyjny obóz skupiony wokół partii Jaszar, której liderem jest Gadi Eisenkot, gromadzi 50 mandatów, jeśli odliczymy od niego ugrupowania reprezentujące mniejszość arabską. Choć techniczna większość opozycji wynosi 65 mandatów, bez zaangażowania partii arabskich żaden z głównych obozów nie jest w stanie sformować stabilnego rządu. Sytuacja ta stawia partie arabskie, posiadające łącznie 15 mandatów, w roli politycznego arbitra, od którego zależą dalsze losy gabinetu w Jerozolimie. Przez dekady ugrupowania te pozostawały poza głównym nurtem izraelskiej polityki, lecz obecny impas zmusza liderów do poszukiwania trudnych kompromisów.

Reakcje liderów i rywalizacja o władzę

Benjamin Netanjahu, w obliczu braku sześciu mandatów do wymaganej większości, zaapelował o powołanie silnego rządu narodowego. Premier wskazuje na konieczność stabilności w obliczu trwających działań wojennych i sugeruje możliwość dalszej współpracy militarnej z prezydentem USA Donaldem Trumpem przeciwko Iranowi. Z kolei Gadi Eisenkot ogłosił już sukces swojej formacji, wzywając Netanjahu do wycofania się z polityki i oskarżając go o instrumentalne traktowanie kwestii bezpieczeństwa państwa.

Gadi Eisenkot wystąpił ze swoim apelem do premiera o ustąpienie jeszcze we wtorek, bezpośrednio po publikacji pierwszych sondaży exit poll, które początkowo sugerowały przewagę jego bloku. Benjamin Netanjahu w swoich nocnych przemówieniach opierał się na odmiennych danych cząstkowych, co podkreśla głębokie podziały w interpretacji wstępnych wyników.

Wyzwania procesu wyborczego

Proces liczenia głosów pozostaje żmudny i może potrwać do piątku, co wynika z wysokiej frekwencji oraz konieczności weryfikacji tzw. podwójnych kopert. Izraelska armia odnotowała rekordowe zainteresowanie wyborami wśród żołnierzy, osiągając wskaźnik 79,9 procent frekwencji w ponad 890 obwodach, co stanowi wzrost o ponad sześć punktów procentowych względem poprzednich głosowań. Ostateczny podział mandatów może jeszcze ulec zmianie o 1-2 miejsca w zależności od wyników z dużych aglomeracji oraz głosów personelu wojskowego.

Obecnie żadna z partii nie zdobyła większości samodzielnie, co jest zjawiskiem stałym w historii Izraela. W razie niepowodzenia negocjacji koalicyjnych, Netanjahu pozostanie premierem tymczasowym, a krajowi może grozić kolejny paraliż decyzyjny lub rozpisanie przedterminowych wyborów. O ostatecznym powierzeniu misji tworzenia rządu zdecyduje prezydent Izaak Herzog po zakończeniu konsultacji z frakcjami parlamentarnymi.