Droga obu drużyn do decydującej rundy eliminacji

Raków Częstochowa w drugiej rundzie eliminacji Ligi Konferencji wyeliminował maltańską Vallettę, wygrywając 3:1 i 4:0. W trzeciej rundzie polski zespół okazał się lepszy w dwumeczu ze szwedzkim Hammarby IF po remisie 0:0 i wygranej 1:0.

Hajduk Split był uważany za silniejszą drużynę i rozpoczął europejskie puchary od eliminacji Ligi Europy, w których pokonał słowacką MSK Żilinę, a następnie odpadł z cypryjskim Pafos. W eliminacjach Ligi Konferencji chorwacki klub wyeliminował Żalgiris Wilno, a do starcia z Rakowem nie stracił na własnym stadionie ani jednego gola w europejskich pucharach.

Pierwsza połowa pełna emocji w Splicie

W pierwszej połowie trzydzieści tysięcy kibiców zgromadzonych na trybunach stadionu w Splicie obejrzało dwa gole. Pierwszą dobrą sytuację stworzyli goście w 10. minucie, gdy Michael Ameyaw podał w pole karne, a Mahir Emreli trącił piłkę, która przeleciała obok słupka. Bramkarz Kacper Trelowski dobrze zachował się także wtedy, gdy Adrion Pajaziti próbował wkręcić piłkę do siatki bezpośrednio z rzutu rożnego. Wynik meczu otworzyli gospodarze w 21. minucie.

Abdoulie Sanyang idealnie dośrodkował z lewego skrzydła w pole karne, a Michele Sego z bliska głową pokonał Trelowskiego. Radość piłkarzy Hajduka nie trwała jednak długo, ponieważ Medaliki szybko odpowiedziały. W 27. minucie Erick Otieno przeprowadził świetną akcję indywidualną lewą stroną boiska i dograł do Emreliego, który głową wyrównał na 1:1. Pod koniec pierwszej połowy Oliwier Kwiatkowski oddał silny strzał z dystansu.

Toni Silić zdoła obronić uderzenie, ale nie złapał piłki, co pozwoliło Ameyawowi na dobitkę, po której piłka trafiła w słupek.

Czerwona kartka i dramatyczna końcówka meczu

Początek drugiej odsłony był nieudany dla Rakowa, gdyż w 47. minucie Dalisson de Almeida Leite zaskoczył Trelowskiego strzałem zza pola karnego, dając Hajdukowi prowadzenie 2:1. Chwilę później hiszpański pomocnik zmarnował kolejną stuprocentową sytuację dla gospodarzy. Sytuacja na boisku zmieniła się w 55. minucie. Adrion Pajaziti został ukarany czerwoną kartką za brutalny wślizg, po którym mocno ucierpiał Lamine Diaby-Fadiga, a miejscowi musieli radzić sobie w osłabieniu.

Podopieczni Dawida Kroczka próbowali wykorzystać przewagę liczebną, przeprowadzając w 64. minucie kombinacyjną akcję, którą wykończył Tomasz Pieńko, jednak Silić obronił jego strzał. Groźnie pod bramką Rakowa uderzał także Marko Livaja, a w 89. minucie po dośrodkowaniu Jeana Carlosa Silvy głową uderzał Pieńko, lecz bramkarz Hajduka pewnie interweniował.

Decydujący cios Fadigii w doliczonym czasie gry

W doliczonym czasie gry Lamine Diaby-Fadiga najpierw trafił piłką w poprzeczkę. Gwinejsko-francuski napastnik nie poddawał się i w ostatniej akcji meczu doprowadził do wyrównania na 2:2, wykorzystując duży błąd bramkarza Toniego Silicia.

Remis na wyjeździe daje polskiemu zespołowi spore szanse przed rewanżem. Drugie spotkanie odbędzie się w przyszły czwartek pod Jasną Górą o godzinie 19:00.

Kulisy kadrowe i opinie po spotkaniu

W kadrze na mecz z Hajdukiem nie znalazł się Patryk Makuch, który dowiedział się, że jego partnerka będzie rodzić i wrócił z Chorwacji do Polski. Trener Dawid Kroczek podkreślił, że to najważniejszy dzień w życiu zawodnika i klub musiał być przygotowany na taką sytuację. Szkoleniowiec Rakowa odniósł się również do dyspozycji bohatera spotkania, wskazując na jego kluczową rolę w zespole.

Trener zaznaczył, że nieobecności napastnika spowodowane urazami odbijały się wcześniej negatywnie na drużynie, a sam zawodnik należy do najlepszych ofensywnych graczy w ekstraklasie. Podsumowując dwumecz i przebieg rywalizacji, trener Rakowa stwierdził, że sprawa awansu pozostaje całkowicie otwarta, a ostateczny rozstrzygnięcie zapadnie przy wsparciu własnych kibiców w rewanżu w Częstochowie.