Przebieg spotkania w Białymstoku i ocena trenera

Jagiellonia pokonała w Białymstoku 4:0 Iberię Tbilisi w IV rundzie eliminacji Ligi Europy. Na konferencji po meczu trener Adrian Siemieniec mówił, że to dobra zaliczka, ale najważniejsze to nie dać się zaskoczyć w rewanżu na wyjeździe. Wynik na pewno mamy fantastyczny, ale to jest dwumecz - tak zwycięstwo z gruzińską Iberią Tbilisi podsumował szkoleniowiec Jagiellonii. Rewanż w Gruzji odbędzie się za tydzień.

Na pomeczowej konferencji prasowej trener Siemieniec przyznał, że pierwsza faza spotkania, trwająca 15-20 minut, nie była dobra w wykonaniu jego drużyny i dobrze, że wówczas nie straciła bramki. Jak ocenił, po tym okresie Jagiellonia miała swoje okazje, a po zdobyciu prowadzenia z rzutu karnego powinna zdobyć więcej goli jeszcze przed przerwą. Druga połowa miała podobny scenariusz, bo po okresie przewagi Iberii gospodarze ponownie doszli do głosu i strzelili kolejne bramki.

Bramki i głosy zawodników Jagiellonii

Bramki dla Jagiellonii zdobyli Jesus Imaz w 34. minucie z rzutu karnego oraz w drugiej doliczonej minucie pierwszej połowy, a także Jeremy Agbonifo w 47. minucie i Sergio Lozano w 92. minucie. W meczu padł również gol samobójczy. Przeciwnik też był dzisiaj groźny z przodu. Mamy fantastyczny wynik po pierwszym meczu, ale to jest dwumecz. U siebie przeciwnicy nie będą mieli nic do stracenia, będą chcieli zagrać dobre, otwarte, dynamiczne spotkanie i będą chcieli je wygrać.

Naszym celem jest do tego nie dopuścić i nie dopuścić do tego, że będą mieli nadzieje na odwrócenie tego dwumeczu. Kolejny mecz chcemy wygrać, a nie tylko dowieźć wynik - mówi Adrian Siemieniec. Bramkarz Jagiellonii Sławomir Abramowicz, który zachował w tym meczu czyste konto, również mówił o tym, że udało im się przetrwać ciężki początek spotkania. Cieszymy się, że strzeliliśmy aż 4 bramki, mogłoby być ich więcej, ale musimy pamiętać, że mogliśmy parę bramek również stracić.

Nasi rywale mieli bardzo dobry początek w dzisiejszym meczu. Nie mogliśmy za bardzo wejść w ten mecz, ale przetrwaliśmy początek i po pierwszej bramce dążyliśmy do tego żeby strzelic ich jak najwięcej - mówi Sławomir Abramowicz. W 34. minucie bramkę z rzutu karnego wywalczonego przez Jeremiego Agbonifo zdobył Jesus Imaz. Potem w drugiej doliczonej minucie pierwszej połowy sam zdobył bramkę na 2:0.

Po meczu przyznawał, że dobrze jest strzelić u siebie i że cieszą się ze zwycięstwa, ale podkreślał też, że praca nie jest jeszcze skończona. Strzelenie bramki to był dobry moment w tym meczu, ale ważne jest to żebyśmy zachowali pokorę i ciężko pracowali. Dziś świętujemy, ale pamiętamy, że jedziemy do Gruzji, a tam też chcemy wygrać, więc praca nie jest jeszcze zakończona - mówi skrzydłowy Jagiellonii Białystok Jeremy Agbonifo.

Opinia trenera Iberii Tbilisi

Wykreowaliśmy dzisiaj dużo sytuacji, ale muszę uczciwie powiedzieć, że przeciwnik też był dzisiaj groźny z przodu i wiadomo, że wyjeżdżają stąd bardzo rozczarowani, bo mają zero goli strzelonych na koncie. Ale na pewno pokazali dzisiaj, że są zespołem groźnym i musimy być na tym czujni - powiedział szkoleniowiec Jagiellonii. Mamy fantastyczny wynik po pierwszym meczu, ale to jest dwumecz.

Musimy pojechać do Gruzji z odpowiedzialnością, pełną kontrolą i przede wszystkim starać się w rewanżu wygrać, a nie tylko dowieźć ten wynik. Przy swoich kibicach przeciwnik już kompletnie nic do stracenia nie będzie miał - mówił Siemieniec. Trener Iberii Tbilisi Andrij Demczenko przyznał, że Jagiellonia nie zrobiła mu prezentu na 50. urodziny, które obchodził w czwartek. W jego ocenie porażka jego piłkarzy była za wysoka, a o wyniku zadecydowały indywidualne błędy.

Krytycznie odniósł się też do decyzji sędziowskich. Mówił na pomeczowej konferencji prasowej, że przez pierwszych 20-25 minut jego zespół grał dobry futbol i pozbawił Jagiellonii jej atutów, zwłaszcza możliwości posiadania piłki. Musimy iść w tę stronę, by dać radę tak grać przez całe spotkanie - powiedział Demczenko. Przyznał, że zadanie w rewanżu jest bardzo trudne. Przy takiej grze, jaką dzisiaj zaprezentowaliśmy, porażka 0:4 jest szczególnie bolesna, bo na tak wysoką nie zasłużyliśmy - powiedział.

Odniósł się również do sędziowania przez hiszpańskich sędziów na boisku i w wozie VAR. Ocenił, że zarówno w przypadku powtórki rzutu karnego dla Jagiellonii, jak i przy bramce jego drużyny nieuznanej z powodu faulu, decyzje były błędne i krzywdzące jego zespół. Przypomniał jednak, że ma młody zespół, który dopiero uczy się gry w europejskich pucharach. Wygrany dwumeczu zagra w Lidze Europy, a przegrany w Lidze Konferencji.