W nocy z soboty na niedzielę w Groniu spłonął samochód należący do DIOZ. Organizacja łączy zdarzenie z protestem przeciwko transportowi konnemu do Morskiego Oka i oskarża górali o podpalenie. Policja prowadzi śledztwo, wstępnie kwalifikując zdarzenie jako podpalenie, ale apeluje o wstrzemięźliwość w ferowaniu wyroków.
W sobotę 22 sierpnia grupa aktywistów DIOZ zablokowała drogę do Morskiego Oka, domagając się likwidacji transportu konnego. Policja siłą usunęła protestujących, a lider organizacji został zatrzymany. Na miejscu odbyła się również kontrmanifestacja mieszkańców Podhala broniących tradycji fiakrów. Od września trasa przewozów zostanie skrócona w ramach programu pilotażowego.
Organizacja prozwierzęca zaproponowała w Starostwie Tatrzańskim utworzenie własnego przewozu do Morskiego Oka, aby zyskać status strony w sporze prawnym o pojazdy elektryczne. Propozycja spotkała się z oporem dyrekcji TPN i władz powiatu, które powołują się na kwestie bezpieczeństwa oraz dobrą kondycję pracujących na trasie koni.
W rejonie Włosienicy koło Morskiego Oka doszło do pożaru ściółki leśnej i drzewa w trudno dostępnym terenie. Szybka reakcja ratowników TOPR, którzy zdesantowali się ze śmigłowca, oraz strażaków zapobiegła rozprzestrzenieniu się ognia. W akcji wykorzystano również dron z wodą.
Podczas minionego weekendu ratownicy TOPR podjęli blisko 30 interwencji w Tatrach. Tragiczny finał miała akcja ratunkowa przy Czarnym Stawie pod Rysami, gdzie zmarł turysta z zatrzymaniem krążenia. Służby ostrzegają przed upałami i dużym ruchem na szlakach.
Tegoroczny długi weekend w Zakopanem przyniósł rekordowe obłożenie miejsc noclegowych sięgające 100 proc. Mimo dużego ruchu, ceny noclegów pozostały na poziomie ubiegłorocznym. Turyści muszą liczyć się z kolejkami na popularnych szlakach tatrzańskich oraz utrudnieniami komunikacyjnymi w mieście.