Zgłoszenie o pożarze samochodu dostawczego wpłynęło do straży pożarnej w niedzielę około godziny 1:50 w nocy. Pojazd znajdował się na posesji w miejscowości Groń w gminie Bukowina Tatrzańska. Po przyjeździe na miejsce strażacy zastali ogień w rejonie tylnego koła samochodu. Fundacja DIOZ oszacowała wstępne straty na pół miliona złotych i uruchomiła zbiórkę internetową na odbudowę taboru oraz obsługę prawną.

Sprawą zajęła się zakopiańska policja, która przeprowadziła oględziny pojazdu i zabezpieczyła materiał dowodowy. St. asp. Maciej Kasprzycki z zakopiańskiej komendy przekazał, że funkcjonariusze badają kilka możliwych przyczyn zdarzenia, przy czym najbardziej prawdopodobną wersją jest podpalenie. Policja planuje przesłuchania świadków oraz analizę nagrań z monitoringu. Funkcjonariusze podkreślają, że konflikt między aktywistami a góralami jest napięty, a obie strony formułują wzajemne oskarżenia, dlatego apelują o cierpliwość do czasu zakończenia czynności wyjaśniających.

Do pożaru doszło kilkanaście godzin po sobotnim proteście na trasie do Morskiego Oka, gdzie działacze DIOZ blokowali transport konny turystów. Interweniowała wówczas policja, używając siły do usunięcia aktywistów z drogi. Przedstawiciele DIOZ w oświadczeniu stwierdzili, że pożar to odwet za ich działania. Organizacja domaga się ochrony policyjnej oraz interwencji resortów klimatu i spraw wewnętrznych. Aktywiści zapowiedzieli kontynuację protestów i kolejną blokadę trasy w poniedziałek.

Spór o transport konny do Morskiego Oka trwa od lat. Organizacje prozwierzęce argumentują, że konie są przeciążane, podczas gdy fiakrzy bronią swoich miejsc pracy. Od 1 września ma ruszyć pilotażowy program wypracowany przez Tatrzański Park Narodowy, samorząd i Ministerstwo Klimatu, który zakłada skrócenie trasy przewozów konnych do Wodogrzmotów Mickiewicza przy jednoczesnym wprowadzeniu transportu elektrycznego.