Szybka reakcja ratowników i desant ze śmigłowca

We wtorkowe popołudnie w rejonie Włosienicy, około 1,5 kilometra od Morskiego Oka, wybuchł pożar lasu w trudno dostępnym terenie tuż przy granicy ze Słowacją. Ogień został zauważony przez ratowników Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, którzy niezwłocznie powiadomili zakopiańską straż pożarną.

Na miejsce śmigłowcem ratowniczym TOPR poleciało dwóch strażaków, a drogą prowadzącą do Morskiego Oka dojechały dwa samochody ratowniczo-gaśnicze. Ze względu na niedostępność terenu drogą lądową ratownicy zostali opuszczeni ze śmigłowca bezpośrednio w rejonie zadymienia.

Przebieg akcji gaśniczej i trudne warunki w Tatrach

Zapalił się niewielki obszar obejmujący ściółkę leśną oraz wnętrze jednego drzewa. Strażacy przy użyciu piły elektrycznej przecięli palące się drzewo, a następnie ręcznymi narzędziami obkopali teren pogorzeliska i dokładnie przelali go wodą.

Metr po metrze zalewaliśmy pogorzelisko wodą, którą dostarczał dron TOPR z podwieszonym 30-litrowym zbiornikiem – powiedział PAP brygadier Krzysztof Leja, rzecznik zakopiańskiej straży pożarnej.

Wodę do gaszenia dostarczały wozy ratowniczo-gaśnicze, które dotarły w rejon Polany Włosienicy, gdzie napełniano zbiornik podwieszony pod dronem transportującym wodę na pogorzelisko.

Prawdopodobna przyczyna i wyjątkowość pożaru

Przyczyna pożaru nie jest w pełni znana, ale miejsce to jest odległe od szlaku. W ostatniej dobie występowały tam wyładowania atmosferyczne, dlatego niewykluczone, że ogień powstał w wyniku uderzenia pioruna. Na takich wysokościach w polskiej części Tatr wcześniej nie dochodziło do tego typu pożarów. Mamy tutaj wilgotne tereny leśne, ale gdyby ogień nie został szybko zauważony, mógłby się rozprzestrzenić.

Szybka reakcja TOPR pozwoliła na sprawne podjęcie działań – podkreślił brygadier Krzysztof Leja, rzecznik zakopiańskiej straży pożarnej. W słowackiej części Tatr pożary ściółki leśnej zdarzały się wielokrotnie, ponieważ południowe stoki są bardziej nasłonecznione i narażone na przesuszanie. Ostatni pożar po tamtej stronie miał miejsce kilka dni temu w rejonie Popradzkiego Stawu, gdzie ogień objął około 1,2 hektara lasu, a w akcji gaśniczej uczestniczył m.in. śmigłowiec Black Hawk.