Blokada szlaku i interwencja policji

Niespełna 20 osób związanych z Dolnośląskim Inspektoratem Ochrony Zwierząt (DIOZ) zorganizowało w sobotę 22 sierpnia protest na drodze do Morskiego Oka. Aktywiści, domagający się całkowitej likwidacji transportu konnego, około godziny 9:00 rano usiedli w poprzek drogi, uniemożliwiając przejazd fasiągom z turystami. Mimo wezwań policji do odblokowania trasy, pikietujący nie zastosowali się do poleceń funkcjonariuszy. Policja przystąpiła do siłowego usunięcia protestujących z jezdni, przenosząc ich na pobocze.

W trakcie działań doszło do szarpanin, a teren został otoczony kordonem w celu rozdzielenia zwaśnionych grup. Mundurowi przeprowadzili legitymowanie osób, które blokowały przejazd. Lider DIOZ został skuty kajdankami, zaprowadzony do radiowozu i przewieziony na komendę w Zakopanem. Rzecznik policji poinformował, że zatrzymanie nie miało bezpośredniego związku z samą pikietą, a po wykonaniu czynności mężczyzna został zwolniony.

Kontrmanifestacja mieszkańców Podhala

Równolegle na szlaku pojawiła się grupa około 70 mieszkańców Podhala, którzy przybyli, by wesprzeć fiakrów. Wyrażali oni swój sprzeciw wobec działań aktywistów, nazywając ich „ekoterrorystami” i oskarżając o niszczenie kultury regionu oraz atakowanie lokalnej społeczności. Andrzej Mąka, prezes Stowarzyszenia Przewoźników do Morskiego Oka, określił protesty jako prowokacje i oszczerstwa. Mieszkańcy argumentowali, że transport konny jest ważnym elementem tradycji Podhala, a fiakrzy pracują legalnie i dbają o swoje zwierzęta.

Spór o przyszłość transportu

Przedstawiciele DIOZ domagają się całkowitego zakazu przewozów konnych, postulując zastąpienie ich pojazdami elektrycznymi. Organizacja zaproponowała również, aby Tatrzański Park Narodowy odkupił od fiakrów około 300 koni i zapewnił im dożywotnią opiekę. Według Głównego Lekarza Weterynarii oraz danych Tatrzańskiego Parku Narodowego, konie pracujące na szlaku są w dobrej kondycji. W tegorocznych badaniach spośród 282 zwierząt zaledwie dwa nie uzyskały pozytywnej oceny. TPN podkreśla, że na trasie nigdy nie odnotowano przypadku padnięcia konia z powodu przeciążenia. Organizacja DIOZ nie odpowiedziała na pytania dotyczące merytorycznych podstaw twierdzeń o rzekomym maltretowaniu zwierząt.

Zmiany w organizacji ruchu od września

Od 1 września w życie wchodzi program pilotażowy wypracowany przez TPN, samorząd oraz Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Trasa przewozów konnych zostanie skrócona z Palenicy Białczańskiej do Wodogrzmotów Mickiewicza, co skróci dystans o ponad połowę i odciąży zwierzęta. Równolegle na szlaku będzie funkcjonował transport elektryczny. Działalność DIOZ jest obecnie przedmiotem śledztwa Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, które dotyczy zawiadomień o bezprawnym przywłaszczaniu zwierząt.