Zatrzymanie w Niemczech
Funkcjonariusze niemieckich jednostek specjalnych zatrzymali we wtorek w powiecie Reutlingen koło Stuttgartu obywatela Turcji, który według śledczych zlecił podpalenie naziemnej stacji systemu Starlink w Polsce. Informacje o akcji przekazały Prokuratura Generalna w Stuttgarcie oraz Krajowy Urząd Kryminalny Badenii-Wirtembergii. Podczas operacji policja zabezpieczyła m.in. osiem telefonów komórkowych oraz amunicję.
Zatrzymanemu mężczyźnie zarzucono przygotowywanie przestępstwa o charakterze terrorystycznym. Wobec podejrzanego wszczęto odrębne krajowe postępowanie przygotowawcze na terenie Niemiec, a sędzia zdecydował o zastosowaniu wobec niego aresztu tymczasowego.
Powiązania z wcześniejszymi zatrzymaniami
Śledczy wskazują, że zatrzymany mężczyzna wydawał polecenia dwóm innym obywatelom Turcji, którzy zostali ujęci w połowie października w Nürtingen na wniosek strony polskiej. Polska wystąpiła już o ich ekstradycję, a mężczyźni w wieku 34 i 38 lat przebywają obecnie w areszcie. W odrębnej akcji w Berlinie niemiecka jednostka antyterrorystyczna zatrzymała także czwartą osobę, podejrzewaną o pomoc sprawcom.
Z ustaleń śledczych wynika, że domniemani sprawcy sabotażu ruszyli do Polski i w nocy z 22 na 23 września 2026 roku podpalili terminal systemu łączności satelitarnej. Do pożaru w stacji w Woli Krobowskiej koło Grójca doszło 23 września 2026 r. Ogień, który zniszczył terminal zapewniający również łączność z Ukrainą, został wzniecony celowo.
Kontekst sabotażu i śledztwo
Polski rząd już wcześniej określił pożar jako prawdopodobny akt sabotażu wymierzony w bezpieczeństwo łączności. Polskie władze wyraziły przekonanie, że za incydentem stoją rosyjskie służby wywiadowcze. Niezależnie od wydarzeń w Polsce, w połowie października odnotowano również próby podpaleń stacji Starlinków na Litwie oraz w Bułgarii.
To kolejny akt wojny hybrydowej. Sprawcy sabotażu odpowiedzą przed polskim wymiarem sprawiedliwości
nie ma żadnych wątpliwości, iż za tym aktem sabotażu stoją rosyjskie służby wywiadowcze
