Protesty i starcia przed ministerstwem transportu w Madrycie
Po środowej katastrofie kolejowej w prowincji Toledo Madryt stał się areną gwałtownych demonstracji. Przed siedzibą ministerstwa transportu w Madrycie protestowało około 1,5 tysiąca osób, w tym przedstawiciele środowisk skrajnie prawicowych.
Demonstranci przynieśli transparenty, na których polityków przedstawiono jako kryminalistów, a także odpalili race. Jak podawała telewizja TVE, funkcjonariusze sięgnęli po gaz łzawiący, aby rozproszyć tłum i opanować napiętą sytuację.
Szczegóły tragicznego zderzenia pociągów w Urda
Do wypadku doszło w środę przed godziną 9 na trasie łączącej Madryt z Sewillą. W miejscowości Urda w prowincji Toledo zderzyły się dwa składy dużych prędkości, co doprowadziło do śmierci co najmniej 68 osób i obrażeń u ponad 50 poszkodowanych.
Opozycyjna Partia Ludowa potwierdziła, że wśród ofiar śmiertelnych znalazła się Fatima Banez, która za rządów Mariano Rajoya przez siedem lat do 2018 roku stała na czele resortu pracy i opieki społecznej.
Przyczyny i naruszenia procedur bezpieczeństwa
Państwowy przewoźnik Renfe obsługiwał szybki pociąg AVE, który otrzymał zgodę na dalszą jazdę mimo czerwonego światła. Na torze przed nim znajdował się inny skład należący do prywatnej firmy Iryo, co stanowiło poważne naruszenie obowiązujących protokołów.
Podczas konferencji prasowej minister transportu Oscar Puente ocenił, że zezwolenie na przejazd po awarii systemu informatycznego było niewytłumaczalne. Jako prawdopodobną przyczynę tragedii wskazano błąd człowieka.
Kolejna katastrofa kolejowa i kryzys polityczny w Hiszpanii
Środowe zdarzenie to już druga tak poważna katastrofa kolejowa w kraju. W styczniu w okolicach Adamuz doszło do wypadku, w którym trzykrotnie mniej wagonów uległo uszkodzeniu, a w zderzeniu ze składem Alvia zginęło 45 osób, podczas gdy 122 zostały ranne.
Po tamtym wypadku prawicowa opozycja, w tym Partia Ludowa oraz ugrupowanie Vox, ostro krytykowały gabinet premiera Pedro Sancheza za zaniedbania infrastrukturalne. Obecna tragedia wywołała nową falę niezadowolenia społecznego i oskarżeń pod adresem władz.