Spektakularny napad w sercu Toskanii
Rodzinna winiarnia Marchesi Antinori, działająca od XIV wieku, padła ofiarą jednego z największych napadów na skład win w historii Włoch. Do zdarzenia doszło w magazynie w miejscowości Cortona w minioną sobotę, przy czym pracownicy odkryli kradzież dopiero w poniedziałek rano. Według ustaleń sprawcy wykorzystali moment, w którym firma przygotowywała dużą partię towaru do eksportu.
Grupa co najmniej siedmiu zamaskowanych osób włamała się do obiektu, skutecznie wyłączając systemy alarmowe oraz kamery monitoringu. Przy użyciu wózków widłowych napastnicy załadowali 30 tysięcy butelek wina na dwie duże ciężarówki, po czym zbiegli z miejsca zdarzenia. Skradziony towar obejmuje najbardziej prestiżowe etykiety winiarni, w tym Tignanello, Solaia oraz Guado al Tasso.
Rozbieżności w ustaleniach
Istnieją pewne rozbieżności w informacjach dotyczących szczegółów ataku oraz specyfikacji towaru. Podczas gdy Business Insider i Meduza wskazują na cenę jednostkową butelek w przedziale od 150 do 500 euro, The Guardian podaje węższy zakres wynoszący od 120 do 400 euro za sztukę. The Guardian dodatkowo precyzuje, że w skład łupu weszło 3000 butelek Barolo Ginestra z rocznika 2023, co nie pojawia się w raportach pozostałych mediów.
Według danych przekazanych przez firmę, kradzież miała miejsce w nocy z 3 na 4 października. Informacje te nie zostały potwierdzone przez pozostałe źródła, które wskazują jedynie na sobotni wieczór jako czas napadu.
Reakcja właścicieli i dochodzenie
Renzo Cotarella, dyrektor generalny Marchesi Antinori, podkreślił w rozmowie z Corriere della Sera, że gang musiał być bardzo dobrze przygotowany do akcji. Zaznaczył również, że firma nie posiada ubezpieczenia pokrywającego kradzież wina o tak ogromnej wartości. Władze winiarni wystosowały apel do klientów, aby zachowali ostrożność wobec ofert zakupu wina pochodzących z nieoficjalnych źródeł.
Policja prowadzi obecnie dochodzenie w tej sprawie, jednak do tej pory nie dokonano żadnych aresztowań. Przedstawiciele winiarni wyrażają nadzieję na odnalezienie towaru, argumentując, że wywiezienie dwóch pełnych ciężarówek w regionie pełnym monitoringu drogowego powinno zostawić ślady. Śledczy analizują również możliwość powiązania tego zdarzenia z wcześniejszymi kradzieżami w piemonckich winnicach, które miały miejsce w sierpniu i wrześniu 2026 roku.