Ostrzeżenia Kremla wobec Polski i NATO
Dmitrij Pieskow, rzecznik prasowy Władimira Putina, odniósł się 4 października do bezpieczeństwa obwodu królewieckiego w rozmowie z dziennikarzem Pawłem Zarubinem. Podkreślił, że rosyjska eksklawa jest regionem Federacji Rosyjskiej, a w razie wystąpienia jakiegokolwiek zagrożenia, Moskwa jest gotowa do wykorzystania całego dostępnego arsenału. Pieskow wskazał przy tym na „gorące głowy” w Polsce oraz innych państwach, którym przypisał szerzenie wypowiedzi zagrażających stabilności regionu.
Wypowiedź rzecznika Kremla stanowi kontynuację napiętej retoryki dyplomatycznej. Pieskow przekonywał, że stanowiska te nie stanowią gróźb, lecz są sygnałami ostrzegawczymi, które porównał do reakcji na przemówienie Władimira Putina w Monachium sprzed lat. Mimo wcześniejszych dokumentów sugerujących użycie broni jądrowej, Pieskow stwierdził, że interpretacja zachodnia o domniemanym użyciu arsenału nuklearnego jest nietrafiona.
mocno przypomina, być może, sytuację wokół monachijskiego przemówienia Putina
Kontekst nuklearnych gróźb i stanowisko NATO
Ostrzeżenia Pieskowa pojawiają się kilka dni po tym, jak do państw NATO trafił rosyjski nieformalny dokument, znany jako non-paper. Moskwa oskarżyła w nim Sojusz o obranie niebezpiecznego kursu, który miałby prowadzić do konfliktu zbrojnego poprzez próby odcięcia obwodu królewieckiego od reszty Rosji. W dokumencie tym wprost wspomniano o gotowości do użycia całego arsenału, w tym broni jądrowej, oraz uderzeniach w „ośrodki decyzyjne” państw NATO.
Przedstawiciele NATO, w tym rzeczniczka Allison Hart oraz sekretarz generalny Mark Rutte, odrzucili oskarżenia Kremla, określając retorykę nuklearną Moskwy jako nieodpowiedzialną. Sojusz wielokrotnie podkreślał, że prowadzone przez niego działania mają charakter wyłącznie obronny i nie stanowią zagrożenia dla terytorium Rosji. Obecnie, według oceny sekretarza generalnego NATO, nie istnieje bezpośrednie zagrożenie militarne dla krajów członkowskich Sojuszu.
