Śmiertelna choroba wśród personelu lotniska

Służby prasowe portu lotniczego we Frankfurcie nad Menem potwierdziły śmierć jednego z pracowników, który zakaził się malarią. Łącznie zakażonych zostało sześciu zatrudnionych w porcie osób, a pozostała piątka pacjentów poddawana jest obecnie leczeniu. Pierwsze informacje o zachorowaniach pojawiły się w połowie lipca, kiedy władze portu informowały o czterech przypadkach.

Podejrzenie malarii lotniskowej

Eksperci z Instytutu Roberta Kocha (RKI) oceniają, że źródłem infekcji był zakażony komar, który przyleciał do Niemiec na pokładzie samolotu. Owady prawdopodobnie przebywały w ładowni maszyny i pochodziły z obszaru, gdzie malaria występuje endemicznie. Zjawisko to, nazywane malarią lotniskową, występuje niezwykle rzadko. Do zakażenia dochodzi w takich przypadkach, gdy zainfekowany komar wleci do samolotu lub znajdzie się w bagażu, a następnie przedostanie się do środowiska lotniska lub jego bezpośredniego otoczenia.

Reakcja służb i kontekst historyczny

Na terenie frankfurckiego portu lotniczego ustawiono specjalne pułapki na owady. Schwytane okazy są obecnie analizowane w laboratoriach, aby potwierdzić, czy to właśnie wśród nich znajdowały się nosiciele pasożyta. Poprzedni podobny incydent na lotnisku we Frankfurcie odnotowano w 2023 roku. Jak informuje Instytut Roberta Kocha, w latach 1969-2024 na europejskich lotniskach zarejestrowano łącznie 145 przypadków malarii lotniskowej, z czego 9 miało miejsce w samych Niemczech.

Malaria w Niemczech

Standardowo w Niemczech każdego roku wykrywa się od 500 do 600 przypadków malarii. Zdecydowana większość z nich dotyczy osób powracających z rejonów tropikalnych i subtropikalnych, gdzie choroba występuje powszechnie. Przypadek z Frankfurtu jest wyjątkiem od tej reguły, co skłoniło służby medyczne do zalecenia lekarzom większej czujności w diagnostyce tej choroby.