Wstrzymanie decyzji i prawny impas we Lwowie
Jak poinformowało Radio Swoboda, Jurij Chołod, który pełni obowiązki przewodniczącego Lwowskiej Rady Obwodowej, nie podpisał przyjętej 20 października uchwały ogłaszającej 2027 rok rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii, Romana Szuchewycza oraz Ołeha Olżycza. Przepisy nie dają mu prawa weta, a pięciodniowy termin na złożenie podpisu upłynął bezskutecznie. Na internetowej stronie rady nie opublikowano również samych wyników głosowania, w którym za ustanowieniem roku UPA i Szuchewycza opowiedziało się 54 spośród 84 deputowanych, zaś projekt dotyczący Ołżycza uzyskał 49 głosów.
Chołod, który wcześniej sam zachęcał do poparcia uchwały, obecnie odmawia komentarzy i nie odpowiada na pytania dotyczące swoich dalszych kroków. Jak ustaliła rozgłośnia, zwłoka radnych oraz brak publikacji dokumentu mogą być próbą przeczekania gwałtownych napięć w relacjach z Polską. Kilku deputowanych ujawniło, że Lwowska Obwodowa Administracja Wojskowa zabiegała o to, by p.o. przewodniczący nie sygnował kontrowersyjnego dokumentu.
Deputowany Stepan Buniak zwrócił uwagę na zaistniały problem prawny i stwierdził, że skoro dokument nie został podpisany, to formalnie on nie istnieje. Polityk dodał, że takie działanie pozostaje w sprzeczności z ustawą o samorządzie lokalnym, dlatego konieczne byłoby zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia i podjęcie nowej uchwały po uprzednich naradach.
Głos w sprawie zabrała także była deputowana Oksana Jurynec, która oceniła, że brak podpisu pod przyjętą przez radnych uchwałą nie może wynikać wyłącznie z dowolności urzędników i wymaga znalezienia zgodnego z prawem wyjścia z sytuacji z uwzględnieniem racji stanu. Podkreśliła przy tym, że relacje z Polską są kluczowym elementem bezpieczeństwa i gospodarki Ukrainy, a uderzenie w tę jedność jest na rękę wspólnemu wrogowi.
Reakcje polskich samorządów i władz krajowych
Decyzja lwowskich radnych wywołała natychmiastową falę krytyki oraz konkretne kroki ze strony polskich władz i samorządów. Przemyśl jednogłośnie zawiesił współpracę partnerską ze Lwowem, a sejmik województwa lubelskiego podjął uchwałę o całkowitym zerwaniu umowy o współpracy gospodarczej, handlowej, naukowo-technicznej i kulturalnej z obwodem lwowskim.
To jest karygodna decyzja, która powinna być jak najszybciej cofnięta. Cieszę się, że administracja Wołodymyra Zełenskiego włączyła się tą sprawę i chce przymusić władzę Lwowa do rezygnacji z tego pomysłu. W Ukrainie trwa wojna, Polska mocno wspiera Ukrainę a oni robią takie rzeczy. Czy to jest jakaś prowokacja rosyjska i czy ktoś się dał podpuścić Putinowi? Tego nie wiem, ale to powinno być jak najszybciej wycofane. Żadnej gloryfikacji UPA, na to nigdy zgody naszego państwa nie będzie
Premier Donald Tusk określił działania lwowskich władz mianem samobójczej taktyki i przekazał, że prezydent Wołodymyr Zełenski dał mu do zrozumienia, iż administracja centralna w Kijowie nie będzie wspierać tego typu kroków. Ukraińskie MSZ już wcześniej dystansowało się od uchwały, uznając ją za szkodliwą dla dwustronnych relacji i podjętą wyłącznie na szczeblu regionalnym.
Sankcje wobec inicjatora uchwały
Autorem zatwierdzonego w październiku projektu był deputowany partii Europejska Solidarność Swiatosław Szeremeta, który kieruje także komunalnym przedsiębiorstwem prowadzącym poszukiwania polskich ofiar ukraińskich nacjonalistów oraz zasiada w międzyresortowej komisji ds. upamiętnień.
W odpowiedzi na te działania wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podpisał decyzję o wpisaniu Swiatosława Szeremety na listę osób niepożądanych. Szef polskiej dyplomacji poinformował, że zakaz wjazdu do Polski oraz strefy Schengen będzie obowiązywał polityka przez pięć lat, czyli do 20 października 2031 roku.