Kontrola w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa
We wtorek Rządowe Centrum Bezpieczeństwa stało się celem kontroli poselskich przeprowadzonych przez przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości oraz ugrupowania Rozwój Plus. Działania parlamentarzystów były pokłosiem poniedziałkowej pomyłki, w wyniku której alert o rosyjskim ataku powietrznym na Ukrainę, przeznaczony dla mieszkańców województwa lubelskiego, został omyłkowo skierowany do odbiorców w województwie lubuskim.
Po wczorajszej kompromitacji z pomyleniem lubuskiego z lubelskim przeprowadziłem dziś (we wtorek – PAP) kontrolę poselską w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa. Instytucja, która odpowiada za koordynację działań w sytuacji kryzysowej jest dziś pozbawiona zasobów wymaganych do poprawnego działania. 24-godzinne dyżury w sali operacyjnej pełnią naraz 3 osoby. To one odpowiadają m.in. za wysyłkę Alertów RCB. Ponieważ przy każdym alercie obowiązuje zasada dwóch par oczu, oznacza to, że podczas takiego dyżuru każda osoba pracuje średnio 16 godzin. Wczorajsza pomyłka nastąpiła po ponad 9 godzinach pracy, więc nie jest wykluczone, że pracownicy byli po prostu przemęczeni
Janusz Cieszyński, poseł Rozwoju Plus i były minister cyfryzacji, po przeprowadzeniu kontroli wskazał na niedobory kadrowe w instytucji. Według jego relacji 24-godzinne dyżury w sali operacyjnej pełnią zaledwie trzy osoby, co przy obowiązującej zasadzie weryfikacji przez dwie osoby, prowadzi do przemęczenia pracowników. Polityk zwrócił uwagę na opóźnienia w przyznawaniu dodatkowych etatów, które miały czekać na decyzję Ministerstwa Finansów i Gospodarki od lipca do września.
Reakcja rządu na błąd
Przedstawiciele rządu potwierdzili wystąpienie pomyłki w RCB. Rzecznik rządu Adam Szłapka poinformował, że minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński przeprowadzi szczegółowe wyjaśnienia w tej sprawie.
PAP). Tam doszło faktycznie do pomyłki. Niewykluczone, że powinno być po prostu więcej etatów, bo sytuacja jest napięta, tych alertów jest całkiem sporo
Stanowisko RCB i argumenty polityków opozycji
RCB w oficjalnym komunikacie przeprosiło odbiorców za niepokój i utrudnienia wywołane błędną wiadomością. Rzecznik Centrum Piotr Błaszczyk odmówił komentarza do zarzutów politycznych, przekazując jednocześnie, że instytucja otrzymała już 28 dodatkowych etatów i prowadzi nabór nowych pracowników w obliczu zwiększonego zakresu obowiązków.
Posłowie PiS Jan Kanthak oraz Paweł Hreniak podczas swojej kontroli domagali się ustalenia odpowiedzialności za procedurę wysyłkową. Hreniak wskazał, że za obecny stan rzeczy odpowiedzialność ponosi premier Donald Tusk, który sprawuje nadzór nad powoływaniem kierownictwa Centrum. Z kolei byli pracownicy operacyjni RCB w rozmowach z mediami zwracali uwagę na stresogenne warunki pracy oraz nadmierne wykorzystywanie systemu alertów do celów wykraczających poza sytuacje ekstremalne.