Usunięcie z partii
Zarząd Polski 2050 podjął w sobotę decyzję o usunięciu z szeregów ugrupowania Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Informację o tym przekazał przewodniczący klubu parlamentarnego partii, Szymon Hołownia, argumentując, że krok ten był nieunikniony ze względu na działania byłej minister na szkodę partii oraz wbrew uchwałom jej organów statutowych.
To dla naszego środowiska bardzo trudne, ale - wobec znanych faktów - niestety nieuniknione. Zarząd Polski 2050 podjął decyzję o usunięciu z partii Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz za działanie na szkodę partii oraz wbrew uchwałom organów statutowych partii
Decyzję zarządu poparł wiceminister cyfryzacji i poseł Polski 2050, Michał Gramatyka, który publicznie potwierdził usunięcie Pełczyńskiej-Nałęcz z partii i w pełni poparł tę decyzję.
Kulisy odejścia z rządu
Sprawa usunięcia z partii ma swój początek w czwartkowej deklaracji Pełczyńskiej-Nałęcz o rezygnacji ze stanowiska szefowej Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej. Bezpośrednim impulsem do podjęcia tej decyzji było czwartkowe głosowanie w Sejmie w sprawie zniesienia dwukadencyjności samorządowców.
Choć propozycja PSL nie została ostatecznie przyjęta, Pełczyńska-Nałęcz krytycznie oceniła postawę posłów koalicji rządzącej, w tym części przedstawicieli własnego ugrupowania, którzy poparli zniesienie limitów kadencji. W swoim oświadczeniu zarzuciła koalicjantom przedkładanie politycznych układów nad wartości, a partię Polska 2050 pozostawiła w rękach jej założyciela, Szymona Hołowni.
Reakcje i tło polityczne
Premier Donald Tusk ocenił, że współpraca z byłą minister od dawna nie należała do łatwych i stwierdził, iż jest ona politycznie pogubiona. Dodał jednocześnie, że jej odejście nie wpłynie na stabilność rządu ani funkcjonowanie Koalicji 15 października.
Myślałem, że zanim odejdzie, to zadzwoni chociaż i powie, że znudziła się tą pracą. Nie będę się wyzłośliwiał. Od dłuższego czasu współpraca nie była najłatwiejsza, nie mówię tylko o sobie. Mam wrażenie, że jest politycznie bardzo pogubiona
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz w rozmowie z WP zarzuciła rządowi stosowanie przemocowej kultury zarządzania, w której merytoryczna praca ustępuje miejsca cynicznym zagrywkom. Z kolei wewnątrz Polski 2050 pojawiły się głosy, że czwartkowe głosowanie było jedynie pretekstem, a rzeczywiste podłoże konfliktu mogło wynikać z braku konsultacji personalnych przy obsadzie stanowiska wicepremiera.
Bezpośrednio po rezygnacji Pełczyńskiej-Nałęcz, w piątek stanowisko wiceministra w resorcie funduszy i polityki regionalnej opuścił Jan Szyszko, który również złożył rezygnację.
Plany po odejściu
W piątek Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz powiedziała w programie "Gość Wydarzeń", że nie boi się o swoją przyszłość polityczną, a kolejne kroki planuje ujawnić w stosownym momencie.
