Ostre wystąpienie prezydenta na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego
Podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego, które odbyło się we wtorek 3 listopada 2026 roku, prezydent Karol Nawrocki zwołał to gremium i zwrócił się bezpośrednio do premiera Donalda Tuska w związku z sytuacją wokół Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent ocenił, że ostatnie wydarzenia sprowadziły Polskę w stan poważnego kryzysu konstytucyjnego, na który państwo nie może pozostać obojętne.
Działania rządu na czele z panem premierem Donaldem Tuskiem z ostatniego piątku sprawiły, że spotykamy się dziś w okolicznościach dotąd niespotykanych: w sytuacji poważnego kryzysu konstytucyjnego, wobec czego nie możemy przejść dzisiaj obojętnie
Nawrocki stwierdził, że rząd podjął decyzję o bezprawnym przejęciu Trybunału Konstytucyjnego w nocy poprzedzającej dzień Wszystkich Świętych. Prezydent zaznaczył, że z powodu powagi sytuacji przerwał swoją zagraniczną podróż i wrócił do kraju, aby przeciwdziałać zagrożeniom dla stabilności porządku prawnego.
Zarzuty wobec rządu i służb mundurowych
Prezydent zarzucił premierowi Donaldowi Tuskowi pełną odpowiedzialność za wprowadzenie do budynku Trybunału osób, które uznał za nieuprawnione do pełnienia funkcji sędziów. Według Nawrockiego, działania te były podejmowane bez żadnej podstawy prawnej, co miało zostać potwierdzone przez I prezesa Sądu Najwyższego oraz prezesów Naczelnego Sądu Administracyjnego i Naczelnej Rady Adwokackiej.
Karol Nawrocki stwierdził, że w działaniach rządu wykorzystano funkcjonariuszy policji i SOP. Prezydent wskazał, że po rozmowach z przedstawicielami związków zawodowych policjantów nabrał przekonania, iż funkcjonariusze zostali przedmiotowo wykorzystani do realizacji scenariusza politycznego. W wystąpieniu odniósł się również do kwestii granic władzy, podkreślając, że żadna instytucja państwowa nie powinna być nieograniczona, a praworządności nie można przywracać metodami rażąco łamiącymi prawo.
Zapowiedź reakcji prezydenta
Karol Nawrocki w ostrych słowach skrytykował styl sprawowania władzy przez szefa rządu, sugerując, że w obliczu braku sojuszników premierowi pozostały jedynie działania oparte na przemocy. Prezydent zażądał zmiany postawy premiera jeszcze przed obchodami Święta Niepodległości.
Panie premierze, w pana przypadku to w moim uznaniu nie tylko zbrodnia na Konstytucji. Więcej: to błąd. Pan premier już wie, że popełnił błąd, i obaj też wiemy, że dziś zabrakło obok pana wcześniejszych sojuszników i została już panu wyłącznie przemoc, by urzeczywistnić swą ideologiczną fikcję, co jest równie niepokojące
Prezydent zaapelował o opamiętanie i naprawę szkód wyrządzonych wizerunkowi Polski na arenie międzynarodowej. Podkreślił, że wewnętrzna niestabilność państwa bezpośrednio wpływa na jego bezpieczeństwo zewnętrzne, co stawia pod znakiem zapytania wiarygodność kraju w oczach sojuszników.