Przebieg niedzielnej interwencji na Służewcu
W niedzielę, w okolicach cmentarza przy ulicy Fosa na warszawskim Służewcu, policja podjęła interwencję wobec kierowcy, który wjechał w obszar objęty znakiem B-1, oznaczającym zakaz ruchu w obu kierunkach. Funkcjonariusze poinformowali, że mężczyzna nie wykonywał ich poleceń oraz odmówił podania swoich danych osobowych, co skutkowało założeniem kajdanek w celu uniemożliwienia mu oddalenia się z miejsca zdarzenia.
Według relacji Krzysztofa Dunin-Holeckiego oraz jego żony, Danuty Holeckiej, kierowca zaparkował w miejscu, z którego korzystał w przeszłości, argumentując to chęcią odwiedzenia grobu syna. Małżeństwo twierdzi, że po odmowie okazania dokumentów doszło do agresywnego zachowania policjantów, którzy mieli powalić mężczyznę na ziemię, założyć mu kajdanki i dociskać kolanem klatkę piersiową. W trakcie czynności Krzysztof Dunin-Holecki zgłosił złe samopoczucie, dlatego policjanci wezwali na miejsce zespół ratownictwa medycznego.
Pan Krzysztof poinformował, że w trakcie oczekiwania na karetkę przebywał w kajdankach, które zostały zdjęte dopiero przed przyjazdem ratowników medycznych. Po wykonaniu badań, jak utrzymuje, zdiagnozowano u niego stan przedzawałowy.
Stanowisko policji i MSWiA
Stołeczna policja konsekwentnie podkreśla, że interwencja wynikała wyłącznie z naruszenia przepisów ruchu drogowego oraz niestosownego zachowania kierującego podczas czynności służbowych. Przedstawiciele MSWiA oraz policji stanowczo zaprzeczyli sugestiom, jakoby działania funkcjonariuszy miały podłoże polityczne lub były wymierzone w rodzinę dziennikarki Telewizji Republika. Rzeczniczka MSWiA, Karolina Gałecka, oceniła przedstawianie sprawy jako politycznego ataku za manipulację, podkreślając, że prawo obowiązuje wszystkich obywateli bez względu na wykonywany zawód.
Działania Rzecznika Praw Obywatelskich
W poniedziałek zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich, Stanisław Trociuk, wszczął postępowanie wyjaśniające w sprawie użycia kajdanek i przebiegu interwencji przed cmentarzem. RPO domaga się wyjaśnienia podstaw prawnych i faktycznych zastosowania środków przymusu bezpośredniego oraz przebiegu czynności wyjaśniających prowadzonych po niedzielnym incydencie.
Rozbieżności w relacjach stron
Istnieją istotne różnice w opisach przebiegu zdarzenia. Małżeństwo Holeckich twierdzi, że policjanci nie dysponowali kluczami do kajdanek i nie sporządzili dokumentacji z interwencji mimo żądań, podczas gdy policja przedstawia sprawę jako standardową procedurę wynikającą z odmowy wylegitymowania się. Krzysztof Dunin-Holecki, zapytany o sprawę przez media, odmówił szerszego komentarza, określając zdarzenie mianem "ustawki". Sprawa trafiła do sądu wraz z wnioskiem policji o ukaranie kierowcy za złamanie zakazu ruchu oraz odmowę wylegitymowania się, za co grozi mu grzywna lub ograniczenie wolności.