Kontrowersyjna decyzja IPN w sprawie akcji Wisła

Prof. Grzegorz Motyka w wywiadzie dla Onetu oraz w rozmowie relacjonowanej przez Wprost ocenił, że państwowa instytucja powołana do ścigania zbrodni komunistycznych, jaką jest IPN, paradoksalnie sama usprawiedliwiła jedną z nich. Chodzi o decyzję prokuratorów Instytutu, którzy uznali, że akcja Wisła nie była zbrodnią komunistyczną przeciwko Ukraińcom. Prof.

Motyka, który od lat bada ten okres, określa te wydarzenia mianem stalinowskiej czystki etnicznej oraz operacji mającej na celu wynarodowienie przesiedlanych osób. Zdaniem historyka stanowisko IPN w tej sprawie stanowi pochwałę stalinowskiego aparatu represji i działań antyukraińskich. Prof. Motyka przypomina, że w ramach akcji Wisła wobec ludności ukraińskiej stosowano przymusowe przesiedlenia, zakazy zmiany miejsca pobytu oraz silne naciski administracyjno-policyjne.

Podkreśla przy tym, że wysiedleni ludzie w żaden sposób nie odpowiadali za zbrodnię wołyńską i byli ludźmi absolutnie niewinnymi, wobec których zastosowano odpowiedzialność zbiorową.

Polityczne ambicje Karola Nawrockiego

Prof. Grzegorz Motyka wyraził przekonanie, że Karol Nawrocki jako prezes IPN podporządkował działalność tej instytucji własnym ambicjom politycznym. Historyk wskazał, że jego zdaniem obecny prezydent budował swój wizerunek w oparciu o nastroje antyukraińskie. Choć prof. Motyka zaznacza, że nie potrafi jednoznacznie ocenić, na ile wynikało to z przekonań ideowych Nawrockiego, a na ile z czystej kalkulacji wyborczej, zauważa, że działania te przynosiły efekty. Jako dowód na budowanie zaplecza politycznego prof.

Motyka wskazał obchody rocznicy zbrodni wołyńskiej z 11 lipca 2024 roku, podczas których Karol Nawrocki miał zyskać poparcie środowisk Konfederacji. Jak podaje portal Onet, jeszcze przed ogłoszeniem oficjalnej kandydatury w wyborach prezydenckich, w Kolegium IPN prognozowano, że to właśnie Nawrocki zostanie wskazany przez Jarosława Kaczyńskiego na kandydata na najwyższy urząd w państwie.

Historia jako narzędzie w rękach polityków

Prof. Grzegorz Motyka, który w 2007 roku odszedł z IPN w wyniku sporu o ocenę akcji Wisła, wskazuje na niebezpieczne zjawisko wykorzystywania historii do doraźnych celów partyjnych. Historyk podkreśla, że zarówno rzeź wołyńska, jak i powojenne przesiedlenia Ukraińców są grami pamięcią, które budzą wielkie emocje społeczne. Jego zdaniem debata historyczna powinna opierać się na twardych faktach, a nie na emocjach czy chęci przypodobania się konkretnym grupom wyborców.

W książce Od rzezi wołyńskiej do akcji Wisła naukowiec szczegółowo opisuje mechanizmy tych wydarzeń, wykazując się dystansem wobec prób usprawiedliwiania zbrodni po obu stronach. Prof. Motyka wskazuje, że od lat spotyka się z atakami i skargami z różnych stron sporu politycznego, co potwierdza trudność w prowadzeniu rzetelnych badań historycznych w klimacie silnych podziałów politycznych.