Reakcja premiera na list żelazny
W poniedziałek prezes Rady Ministrów był pytany w mediach o nieprawomocną decyzję sądu w sprawie zabezpieczenia dla Marcina Romanowskiego. Wypowiadając się dla stacji telewizyjnej, szef rządu stwierdził, że sprawa samego dokumentu ma dla niego drugorzędne znaczenie w porównaniu z oceną przeszłości politycznej podejrzanego.
tak naprawdę kompromitujące i istotne było to, że ktoś taki był w ogóle we władzach publicznych
Kwestia powrotu i zarzuty śledczych
Pełnomocnik Marcina Romanowskiego, Bartosz Lewandowski, przekazał pod koniec września, że Sąd Okręgowy w Warszawie wydał posłowi list żelazny wstrzymujący tymczasowe aresztowanie z chwilą uprawomocnienia orzeczenia. Obrońca zapewniał, że w razie prawomocnego rozstrzygnięcia polityk stawi się w kraju, jednak prokuratura zapowiedziała złożenie zażalenia.
Wobec byłego wiceministra toczy się śledztwo dotyczące nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Śledczy zarzucają mu między innymi udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz ustawianie konkursów grantowych ze środków publicznych.
Tło poszukiwań i status prawny
Wcześniej za politykiem wydano list gończy oraz Europejski Nakaz Aresztowania. W grudniu 2024 roku informowano o przyznaniu mu azylu politycznego na Węgrzech, jednak w lipcu status ten został cofnięty, a dokumenty podróży unieważnione.
Wniosek o list żelazny wpłynął do warszawskiego sądu w sierpniu, a przesyłkę nadano w Tyraspolu, czyli stolicy Naddniestrza – separatystycznego regionu Mołdawii funkcjonującego dzięki wsparciu Rosji.
W związku z pytaniami o potencjalne błędy taktyczne oskarżycieli oraz brak wniosku o zmianę składu sędziowskiego premier zaznaczył, że sam nie specjalizuje się w kwestiach listów żelaznych.
