Zażalenie na decyzję sądu
Prokuratura Krajowa zaskarżyła postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie z 30 września 2026 roku, na mocy którego Marcinowi Romanowskiemu przyznano list żelazny. We wtorek 6 października śledczy skierowali zażalenie do Sądu Apelacyjnego w Warszawie, w którym podnieśli dwa kluczowe zarzuty dotyczące błędu w ustaleniach faktycznych oraz obrazy przepisów postępowania.
List żelazny to nadzwyczajny przywilej, nie nagroda za ucieczkę
Kwestionowanie miejsca pobytu podejrzanego
Prokuratura zarzuca sądowi dowolne przyjęcie, że Marcin Romanowski przebywa za granicą, co stanowi przesłankę konieczną do wydania listu żelaznego. Wskazano, że poseł PiS w swoim wniosku podał, iż przebywa na terytorium Naddniestrza, jednak śledztwo nie potwierdziło tej okoliczności. Z danych operacyjnych wynika, że nie zarejestrowano przekroczenia przez podejrzanego granicy Republiki Mołdawii, na której terenie znajduje się ten region.
Zdaniem śledczych, sąd oparł swoją decyzję jedynie na oświadczeniu podejrzanego, zamiast na twardych dowodach. Prokuratura podkreśla, że aktualne miejsce pobytu polityka pozostaje nieznane, a jego dotychczasowa postawa, obejmująca ucieczkę z Polski na Węgry, a następnie w nieustalonym kierunku, nie daje podstaw do zaufania, że będzie on przestrzegał warunków listu żelaznego.
Spór o sprzeciw prokuratora
Drugi z zarzutów dotyczy naruszenia przepisów Kodeksu postępowania karnego. Prokuratura argumentuje, że w postępowaniu przygotowawczym list żelazny może być wydany wyłącznie na wniosek prokuratora lub przy braku jego sprzeciwu. Ponieważ w tej sprawie śledczy złożyli wyraźny sprzeciw, w ocenie prokuratury sąd utracił możliwość wydania takiego dokumentu.
W zażaleniu wniesiono o zmianę postanowienia poprzez odmowę wydania listu żelaznego lub o uchylenie decyzji i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. Marcin Romanowski, podejrzany m.in. o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i ustawianie konkursów w ramach Funduszu Sprawiedliwości, nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów.
