Wspólne wystąpienie w Michigan
W niedzielę Donald Trump oraz Nicki Minaj wzięli udział w wiecu przedwyborczym w Port Huron w stanie Michigan. Artystka dotarła na wydarzenie na pokładzie prezydenckiego samolotu Air Force One. Spotkanie to stanowiło część kampanii Republikanów przed wyborami połówkowymi, które mają rozstrzygnąć o przyszłym układzie sił w Kongresie.
A tak przy okazji, przed chwilą spojrzałem na piękny tyłek Nicki Minaj. Trudno go nie zauważyć
Po tych słowach prezydent poprosił raperkę, aby wstała, co zostało przyjęte przez zgromadzony tłum aplauzem i okrzykami. Artystka, ubrana w złoty garnitur marki Gucci, zaangażowała się w przebieg wiecu, zachęcając uczestników do skandowania nazwisk republikańskich kandydatów startujących w Michigan. Stwierdziła, że wybory te są punktem zwrotnym dla Stanów Zjednoczonych.
Deklaracja politycznego poparcia
Nicki Minaj otwarcie zadeklarowała poparcie dla Donalda Trumpa, nazywając siebie jego największą fanką. Podkreśliła, że dzięki obecnemu prezydentowi Amerykanie mogą z nadzieją patrzeć w przyszłość, dodając, że zmienił on atmosferę w całym kraju. Jej obecne zaangażowanie stanowi wyraźną zmianę, gdyż podczas pierwszej kadencji Trumpa artystka krytykowała niektóre jego decyzje.
Zaangażowanie Minaj w politykę nie ogranicza się do tego wydarzenia. Urodzona w Trynidadzie i Tobago raperka wcześniej wspierała administrację Trumpa m.in. w kwestiach dotyczących ochrony chrześcijan w Nigerii oraz promowała program wizowy „gold card”. W trakcie podróży do Michigan opublikowała w mediach społecznościowych żartobliwe nagranie, w którym sugerowała swoje zainteresowanie stanowiskiem rzeczniczki Białego Domu.
Ataki na kontrkandydatów i szerszy kontekst wiecu
Podczas wystąpienia w Michigan Donald Trump skoncentrował się również na krytyce demokratycznego kandydata do Senatu, Abdula El-Sayeda. Prezydent atakował go za muzułmańskie wyznanie oraz pochodzenie, sugerując, że zwycięstwo demokraty mogłoby doprowadzić do napływu dżihadystów do Stanów Zjednoczonych. El-Sayed określił te wypowiedzi jako islamofobiczne, zarzucając prezydentowi próbę odwrócenia uwagi od problemów ekonomicznych.
Oprócz wątków krajowych, Trump odniósł się do kwestii międzynarodowych, w tym do relacji z Iranem oraz spraw dotyczących Grenlandii i Norwegii. Podkreślił również konieczność uważnego monitorowania procesu liczenia głosów przez swoich zwolenników, ostrzegając przed potencjalnymi nieprawidłowościami wyborczymi.
