Osobiste głosowanie na Florydzie i wczesne wybory w USA
Prezydent USA Donald Trump oddał w sobotę 24 października 2026 roku swój głos w wyborach do Kongresu oraz na gubernatora Florydy. Głosowanie odbyło się w biurze wyborczym w West Palm Beach w stanie Floryda niedaleko prywatnej rezydencji prezydenta Mar-a-Lago, a w wizycie towarzyszyła mu żona Melania.
Był to pierwszy od lat przypadek, gdy Donald Trump zdecydował się zagłosować osobiście w lokalu wyborczym, zamiast korzystać z krytykowanej przez siebie metody głosowania korespondencyjnego. Prezydent miał na klapie marynarki naklejkę z napisem potwierdzającym oddanie głosu.
Prezydent jest jednym z ponad 20 milionów obywateli USA, którzy zdecydowali się na wczesne oddanie głosu w wyborach. Choć do oficjalnego dnia wyborów pozostało dziesięć dni, procedurę tę umożliwia już ponad 20 milionów Amerykanów w ramach wczesnego głosowania w zdecydowanej większości stanów.
Stawka wyborów do Kongresu
Zaplanowane na 3 listopada wybory uzupełniające do Kongresu USA zdecydują o obsadzie wszystkich 435 miejsc w Izbie Reprezentantów oraz 35 ze 100 miejsc w Senacie. Opozycyjni Demokraci liczą na odebranie Republikanom większości w obu izbach, na co duże szanse mają zwłaszcza w niższej izbie parlamentu.
Krytyka Demokratów i kontrowersje wokół wyborów na Alasce
Spotkanie z dziennikarzami po oddaniu głosu zdominowały polityczne oskarżenia pod adresem opozycyjnych Demokratów. Prezydent USA potwierdził, że polecił Ministerstwu Sprawiedliwości podjęcie kroków prawnych w sprawie wyborów na Alasce, w tym złożenie wniosku o zablokowanie certyfikacji wyborów w razie porażki urzędującego republikańskiego senatora Dana Sullivana, który rywalizuje m.in. z kandydatką Demokratów Mary Peltolą.
To nie powinno być dozwolone. Zarekomendowałem to Ministerstwu Sprawiedliwości. Przyjrzeli się sprawie, zgodzili się ze mną i poszli do sądu. Zobaczymy, co się stanie. Ale to czysta korupcja
Prezydent powtórzył również twierdzenie o rzekomym sfałszowaniu wyborów prezydenckich w 2020 roku, w których przegrał z Joe Bidenem, zaznaczając, że w jego ocenie wygrał z przewagą miliona głosów.
Analitycy i obserwatorzy polityczni zwracają uwagę, że tradycyjnie wyborcy wykorzystują wybory połówkowe do wyrażenia niezadowolenia z rządzących. Sytuację administracji komplikują historycznie niskie wskaźniki poparcia dla Trumpa, wynikające m.in. z rosnących kosztów utrzymania oraz niepopularnej wojny z Iranem.