Donald Trump przyznaje: Wojna z Iranem zaszkodziła Republikanom
Podczas wywiadu dla „Wall Street Journal” prezydent USA otwarcie mówił o wpływie operacji wojskowej w Iranie na sukcesy wyborcze opozycji. Donald Trump uznał tę kwestię za jeden z istotnych elementów przekładających się na niekorzystny dla jego partii bilans głosowania, zaznaczając jednocześnie, że nie zamierza wycofywać się z podjętych wcześniej decyzji o użyciu siły.
Choć Trump wskazał wojnę z Iranem jako element osłabiający pozycję ugrupowania, w ocenie komentatorów kluczowym problemem okazał się gwałtowny wzrost cen ropy naftowej oraz paliw na stacjach. Drożejąca benzyna i olej napędowy wywołały realne niezadowolenie amerykańskich wyborców, którzy przy urnach rozliczyli obóz władzy z trudnej sytuacji gospodarczej.
Przed wtorkowym wywiadem głowa państwa deklarowała brak natychmiastowych planów ataku na terytorium Bliskiego Wschodu. Redakcji „Financial Times” przekazał natomiast, że jest zadowolony z obecnej sytuacji w trwającym od lutego konflikcie i że Stany Zjednoczone dostają wszystko, czego chcą.
Demokraci przejmują kontrolę nad Kongresem
Według projekcji największych amerykańskich stacji telewizyjnych oraz agencji prasowych, w tym NBC News i CNN, Partia Demokratyczna zapewniła sobie wymaganą większość 218 mandatów w liczącej 435 miejsc Izbie Reprezentantów. Demokraci odbili republikanom kilkanaście mandatów w izbie niższej oraz osiągnęli znaczące zyski w Senacie, gdzie o ostatecznym układzie sił decydowały zacięte wyścigi w kilku kluczowych stanach.
Wśród rozstrzygniętych wyścigów senackich wyróżniają się m.in. zwycięstwo pastora Adama Hamiltona w Kansas, gdzie demokrata nie wygrał od 1932 roku, oraz sukces Jamesa Talarico w Teksasie. Z kolei w Izbie Reprezentantów lider dotychczasowej mniejszości Hakeem Jeffries zapewnił sobie reelekcję i w przypadku ostatecznego przejęcia izby może zostać pierwszym czarnoskórym spikerem w historii USA.
Przebieg wyborów w wielu miejscach zakłócały problemy organizacyjne oraz incydenty. W miastach takich jak Chicago czy Dearborn w stanie Michigan w lokalach wyborczych masowo brakowało papierowych kart do głosowania, co wywołało długie kolejki i konieczność interwencji władz lokalnych. Z kolei w Toledo w Ohio odnotowano alarm bombowy w szkole podstawowej służącej jako lokal wyborczy, co wymusiło tymczasową ewakuację.
Reakcja Białego Domu i zapowiedź weta
Donald Trump odrzucił interpretację, według której wyniki wyborów do Kongresu stanowią bezpośredni cios wymierzony w jego osobę, wskazując na dotychczasowe osiągnięcia gospodarcze administracji. Donald Trump zapowiedział akceptację wyników wyborów oraz gotowość do współpracy z Demokratami, zastrzegając jednak możliwość użycia prawa weta wobec ewentualnych ustaw opozycji.
Prezydent zastrzegł jednak, że relacje z opozycją będą zależały od jej postawy. W mediach społecznościowych opublikował również wymowny materiał graficzny przedstawiający czerwoną czapkę z napisem „weto”, co nawiązuje do jego wcześniejszych zapowiedzi o blokowaniu wszelkich ustaw forsowanych przez Demokratów.
Choć sondaże przedwyborcze wskazywały na głębokie niezadowolenie społeczne z polityki gospodarczej i celnej administracji, Trump wykluczył przeprowadzenie jakichkolwiek przetasowań kadrowych w swoim otoczeniu. Zaznaczył również, że Partia Republikańska dysponuje silnym zapleczem utalentowanych polityków przed przyszłymi wyborami prezydenckimi w 2028 roku.
