Podczas czwartkowej konferencji prasowej w Warszawie, Donald Tusk był pytany o sprawę Anny Konieczyńskiej, byłej wiceprezeski Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego i działaczki Koalicji Obywatelskiej. Premier przekonywał, że służby zajmowały się działalnością agencji, zanim sprawa została nagłośniona przez media. Tą panią w Karkonoszach zajmuje się CBA i nie dlatego, że Republika o tym poinformowała, tylko to jest od pół roku śledztwo – powiedział Tusk, choć w innej wypowiedzi wskazał na kwiecień jako początek działań służb.
Szef rządu zaznaczył, że jego rolą nie jest gwarantowanie krystalicznej uczciwości wszystkich współpracowników, lecz zapewnienie skutecznego działania państwa w obliczu nadużyć. Ja jestem odpowiedzialny nie za to, żeby w Polsce byli wyłącznie święci. Ja jestem odpowiedzialny za to, że jeśli komuś wpadnie do głowy pomysł na takie nadużycia, żeby go państwo prędzej czy później dopadło i ukarało. U nas naprawdę nie ma świętych krów pod tym względem – oświadczył premier. Dodał, że każda nieuczciwość zostanie wypalona gorącym żelazem.
Tusk podkreślił również, że obecne działania Centralnego Biura Antykorupcyjnego mają charakter systemowy, a nie polityczny. To CBA, które ciągle funkcjonuje, chociaż było, jak wiecie, bardzo upolitycznione, przez nas nie jest używane wobec PiS-u czy wobec prezydenta, tylko wobec ludzi, którzy, nawet jeśli są z naszych środowisk, robią złe rzeczy i tak to powinno działać, a złe rzeczy będą się zdarzały, to też oczywiste – mówił szef rządu.
Zapewnił, że nie będzie litości dla osób łamiących zasady, niezależnie od ich barw partyjnych, oraz dodał, że nie jest zainteresowany tłumaczeniami działaczki. Premier odniósł się również do zarzutów dotyczących dotacji w Nysie, twierdząc, że postępowanie przeprowadzone przez tamtejszy Powiatowy Urząd Pracy nie wykazało nadużyć.
Oficjalne informacje wskazują, że Centralne Biuro Antykorupcyjne prowadzi kontrolę procedur przyznawania i rozliczania pomocy przez KARR od 29 kwietnia, a nie od pół roku w formie śledztwa dotyczącego bezpośrednio Anny Konieczyńskiej. Jeleniogórska prokuratura wdrożyła czynności sprawdzające dopiero w sierpniu, po publikacjach medialnych.
Sprawa dotyczy pomocy finansowej po powodzi z września 2024 roku, w ramach której 4,5 mln zł trafiło do trzech podmiotów związanych z Dziwiszowem. Firma męża Anny Konieczyńskiej otrzymała 200 tys. zł, spółka Kadalore sąsiada małżeństwa 3,2 mln zł, a spółka Dami ponad 1,1 mln zł. Wątpliwości budzi fakt, że nieruchomości tych podmiotów nie nosiły śladów zalania, co potwierdzały m.in. dane satelitarne, raporty Wód Polskich, Państwowej Straży Pożarnej oraz dane firmy ICEYE zweryfikowane przez Centrum Badań Kosmicznych PAN.
Prezes Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, Hubert Papaj, zapewniał, że Anna Konieczyńska wyłączyła się z postępowania dotyczącego firmy własnego męża. Wcześniej minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak potwierdził, że kontrola CBA w KARR trwa od 29 kwietnia.
Przedstawiciele KARR odwołali Annę Konieczyńską z funkcji wiceprezeski po tym, jak została ona zawieszona w prawach członka Koalicji Obywatelskiej, wskazując na kwestie wizerunkowe i sposób zarządzania spółką. Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński poinformował, że CBA przeanalizowało 900 wniosków, z czego ponad 50 opiewających na blisko 50 mln zł objęto szczegółową kontrolą. Funkcjonariusze zgromadzili niemal 11 tys. kart dokumentacji i zapowiedzieli możliwość złożenia zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstw.
