Wizyta w katowickiej prokuraturze i brak przesłuchania
Były funkcjonariusz CBA Artur Chodziński stawił się w piątek w Prokuraturze Krajowej w Katowicach w związku ze śledztwem dotyczącym upadłej giełdy kryptowalut Zondacrypto. Na mężczyźnie nie ciążą żadne zarzuty, a dzień wcześniej Telewizja Republika twierdziła, że Chodziński zostanie zatrzymany, czemu on sam zaprzeczał. Artur Chodziński miał pracować dla Przemysława Krala, szefa upadłej giełdy kryptowalut Zondacrypto, będąc jednym z najbardziej zaufanych i wpływowych funkcjonariuszy CBA w czasach PiS.
Po wyjściu z budynku Chodziński rozmawiał z Telewizją Republika i przekazał, że nie udało mu się zdobyć informacji, po jakie przyszedł. Chciał porozmawiać z prokuratorem, złożyć zeznania lub wyjaśnienia w zależności od statusu, jaki przyzna mu prokuratura, jednak nie było to możliwe. Mecenas Krystian Paderewski, pełnomocnik Chodzińskiego, wyjaśniał, że celem wizyty było ustalenie, czego prokuratura chce w świetle doniesień medialnych.
Chciano dowiedzieć się, czy klient będzie wzywany jako świadek, czy ktoś będzie chciał postawić mu zarzuty.
Kulisy opuszczenia budynku oraz stanowisko prokuratury
Adwokat Krystian Paderewski opisał, że wizyta zakończyła się wyprowadzeniem ich z prokuratury w asyście policji. Zapowiedział, że skieruje pisemne zapytanie do naczelnika wydziału o to, kto wydał takie polecenie, oceniając to zachowanie jako nieeleganckie. Rzeczniczka Prokuratury Krajowej prokurator Anna Adamiak potwierdziła obecność Chodzińskiego, zaznaczając jednak, że przyszedł on z własnej inicjatywy.
Tłumaczyła, że prokuratura nie pracuje w taki sposób, aby podejmować czynności z kimkolwiek, kto po prostu pojawi się w jej siedzibie. Prokurator Anna Adamiak oceniła tę decyzję jako dziwną i stwierdziła, że dla niej, tak po ludzku jak dla prokuratora, jest to dość niezrozumiałe zachowanie. Dodała zarazem, że samo pojawianie się nazwiska w przestrzeni publicznej nic jeszcze nie oznacza w działalności prokuratury, apelując o brak niepokoju i cierpliwość.
Kontekst spotkania na Ibizie i wątek posła Michała Moskala
Nazwisko Artura Chodzińskiego przewija się w mediach w kontekście afery Zondacrypto oraz publikacji na temat spotkania z sierpnia 2025 roku na Ibizie. W wyjeździe tym uczestniczyli Przemysław Kral, Artur Chodziński oraz poseł PiS Michał Moskal, członek sejmowej komisji cyfryzacji, innowacyjności i nowoczesnych technologii. Z tekstów wynika, że poseł chciał współpracować z giełdą, która upadła kilka miesięcy później, a po spotkaniu z Kralem miał zacząć aktywnie zajmować się tematem kryptowalut w Sejmie.
W rozmowie z prasą Artur Chodziński przyznał, że sam zaproponował Moskalowi spotkanie z Kralem, ponieważ polityk deklarował zainteresowanie nowymi technologiami. Opisał, że polecieli na Ibizę, zjedli kolację, przenocowali i wrócili rano do kraju, dodając, że w jego obecności nie rozmawiano o żadnym lobbingu i że nie uczestniczyłby w przestępstwach.
Zatrzymanie prezesa PKOl w śledztwie Zondacrypto
W czwartek w ramach tej samej sprawy dotyczącej afery Zondacrypto zatrzymany został przez CBA prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz. Kilka godzin po zatrzymaniu usłyszał on zarzuty faworyzowania wierzycieli oraz płatnej protekcji.
Tuż po zatrzymaniu Radosława Piesiewicza w mediach pojawiły się informacje, że w najbliższych dniach w sprawie Zondacrypto należy spodziewać się kolejnych zatrzymań.