Decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej i burza w Polsce

We wtorek Lwowska Rada Obwodowa, będąca odpowiednikiem polskiego sejmiku wojewódzkiego, podjęła uchwałę o ustanowieniu roku 2027 rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii, jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Ołeha Olżycza. Informację o tym opublikowano na oficjalnej stronie internetowej rady. Roman Szuchewycz dowodził UPA od 1943 roku i ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za zbrodnię wołyńską.

W odpowiedzi na tę decyzję wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski poinformował o podpisaniu wniosku w sprawie wpisania lwowskiego radnego Swiatosława Szeremety na listę osób niepożądanych w Polsce. Polityk ten zasiada we lwowskim samorządzie z ramienia partii Europejska Solidarność. Zakaz wjazdu do kraju oraz całej strefy Schengen ma obowiązywać przez pięć lat.

Polski wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki ocenił uchwałę lwowskiego samorządu jako prowokacyjną, przekazując jednocześnie, że według zapewnień współpracowników prezydenta Wołodymyra Zełenskiego dokument ten ostatecznie nie wejdzie w życie. Minister kultury Marta Cienkowska określiła uchwałę mianem skandalicznej, zwracając uwagę na jej szczególnie zły kontekst wobec trwającej polsko-ukraińskiej współpracy badawczej na Wołyniu. Zapewniła jednak, że dotychczas wydane zgody na prace ekshumacyjne nie są zagrożone, a rozmowy o nowe pozwolenia ruszą latem przyszłego roku.

Reakcja Swiatosława Szeremety i ocena polityków

Reakcja polskich urzędników i polityków na tę decyzję jest, delikatnie mówiąc, dziwna, ponieważ takie decyzje dotyczące proklamowania rocznicy powstania UPA i Romana Szuchewycza były podejmowane wielokrotnie. Nie tylko przez Lwów, ale także przez inne rady obwodowe. To nie jest nic nowego

Swiatosław Szeremeta

Swiatosław Szeremeta wyjaśniał w wywiadzie dla ukraińskiego portalu Zaxid, że uchwała nie była wymierzona przeciwko Polakom, lecz miała na celu uhonorowanie uczestników ruchu narodowowyzwoleńczego. Zasugerował również, że polskie sankcje mogą negatywnie wpłynąć na działalność kierowanego przez niego centrum Dola, które zajmuje się m.in. ekshumacją i pochówkiem ofiar wojen oraz represji, w tym poszukiwaniami ofiar UPA w Ugłach na Wołyniu.

W opinii ukraińskiego działacza restrykcje mogą wynikać z niedawnego odkrycia przez ukraińską ekspedycję szczątków około trzydziestu osób na cmentarzu prawosławnym w Łaskowie w województwie lubelskim, które według Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej zginęły w marcu 1944 roku w wyniku ataku oddziałów Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich.

Już niejednokrotnie przy okazji relacji polsko-ukraińskich mówiłem, że jeśli my zachowujemy się jak kelner w tych stosunkach, to nikt nas nie zaprasza do tego, żeby usiąść do stolika. Taka jest brutalna rzeczywistość tego, że my właściwie dajemy im wszystko, co tylko sobie zażyczą. Tak nie wygląda relacja partnerska, ale Polska sama nie stawia się w takiej roli

Witold Tumanowicz

Witold Tumanowicz, wiceszef klubu Konfederacji, ocenił decyzję Lwowa jako ogromny skandal i kolejny dowód na brak chęci budowania dobrych relacji z Polską, wskazując, że ukraińskie władze nie rezygnują z gloryfikacji zbrodniarzy. Przekonywał on również, że dotychczasowa polityka polskich władz była zbyt uległa i konieczna jest zmiana podejścia na relacje oparte na asertywności oraz interesowności.

Z kolei Ołeh Olżycz został wskazany w przekazach jako kolejna ikoniczna postać upamiętniona w uchwale, a zdaniem komentatorów strona polska swoją reakcją usiłuje powstrzymać procesy gloryfikacji formacji odpowiedzialnych za zbrodnie na obywatelach II Rzeczypospolitej.