Zgłoszenie o nieznanej substancji w Warszawie
Stołeczne służby ratunkowe zostały postawione na nogi po otrzymaniu zgłoszenia o rozlanej tajemniczej substancji w pobliżu budynku Sejmu przy ulicy Jana Matejki. Na miejsce, w rejon pomnika Armii Krajowej i Polskiego Państwa Podziemnego, skierowano liczne siły straży pożarnej i policji.
zgłoszenie o rozlanej substancji wpłynęło do Centrum Powiadamiania Ratunkowego i zastępy straży pożarnej zostały wysłane
Brygadier Artur Laudy, rzecznik prasowy stołecznej komendy, przekazał, że zgłoszenie dotyczyło makiety Konstytucji oblanej nieznaną substancją na ulicy Jana Matejki 1/5. W akcji brało udział łącznie siedem zastępów straży pożarnej, w tym funkcjonariusze wyspecjalizowani w zagrożeniach chemicznych, a także dwa samochody gaśnicze. Na czas prowadzonych działań ruch na ulicy Matejki został całkowicie wyłączony.
Finał działań służb chemicznych i dalsze czynności
Aspirant Jakub Pacyniak z Komendy Rejonowej Policji Warszawa-Śródmieście poinformował, że funkcjonariusze interweniowali w związku z sześcioma osobami mogącymi być aktywistami, z których jedna położyła na ziemi kawałek kartonu, co wywołało obawy o potencjalne zagrożenie chemiczne.
Specjalistyczna grupa chemiczna przeprowadziła pomiary oraz pobrała próbki do analizy laboratoryjnej. Szybko jednak wykluczono jakiekolwiek niebezpieczeństwo, ustalając, że rozlaną substancją okazał się olej spożywczy, czyli olej roślinny, który nie stanowił żadnego zagrożenia.
Służby ostatecznie zakończyły działania na miejscu. Według doniesień alarm został podany przez przypadkowych przechodniów.
Policja prowadzi dalsze czynności w tej sprawie, wskazując, że osobom odpowiedzialnym za rozlanie oleju grozi kara za zaśmiecanie.
Protest ekologiczny w rejonie Sejmu
Trafiający na czwartek termin zdarzenia zbiegł się z trzecią rocznicą wyborów parlamentarnych z 15 października 2023 roku. Przed siedzibą Koalicji Obywatelskiej przy ulicy Wiejskiej oraz przed samym Sejmem aktywiści Greenpeace przeprowadzili akcję protestacyjną.
Ekolodzy rozwinęli gigantyczny plakat z bezpośrednim pytaniem skierowanym do szefa rządu: "Gdzie te lasy bez piły?". Aktywiści domagają się od premiera Donalda Tuska realizacji obietnicy ochrony 20 procent najcenniejszych lasów.