Kontrowersje wokół kandydatury Macieja Berka

W połowie sierpnia premier Donald Tusk ogłosił, że Maciej Berek przestaje pełnić funkcję ministra nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu. Niedługo potem okazało się, że klub posłów Koalicji Obywatelskiej zgłosił go na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, a informację tę opublikowano na stronie Sejmu.

Wystawienie polityka jako kandydata na członka TK spotkało się z falą krytyki również wśród polityków koalicji rządzącej. Wciąż pod znakiem zapytania pozostaje, czy wspomniana kandydatura zdobędzie wymagane bezwzględną większością głosów poparcie, a głosowanie w tej sprawie może odbyć się podczas wrześniowego posiedzenia Sejmu.

Maciej Berek jest już oficjalnie kandydatem na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, co spotkało się z licznymi krytycznymi komentarzami ze środowiska prawniczego. Eksperci biją na alarm, że tego typu ruch stoi w sprzeczności z apelami o konieczność dbania o apolityczność TK, bo Berek jeszcze kilka dni temu pełnił funkcję ministra ds. wdrażania polityki rządu.

Ocena profesor Ewy Łętowskiej w TVN24

Sprawę w programie „Fakty po Faktach” w TVN24 komentowała prof. Ewa Łętowska, która w latach 2002-2011 była sędzią Trybunału Konstytucyjnego. Oceniła ona, że taka rekomendacja, przeprowadzona w ten sposób, to jest pocałunek śmierci.

– Napisałam na Facebooku, że to ogromna szkoda, że znakomitego prawnika stawia się w sytuacji, w której on nie ma dobrego wyjścia. W związku z tym myślę, że w tej chwili nie wiem, czy ten pomysł przyniesie tak dobre rezultaty, jak mówią – stwierdziła była sędzia.

Zapytana, czy największym problemem tej kandydatury jest fakt, że Berek niemal wprost z rządu przenosi się do Trybunału Konstytucyjnego, odpowiedziała, że chodzi raczej o to, iż przywódca rządzącej partii mówi, że posyła do Trybunału swoją najlepszą, prawą rękę.

Reputacja i niezależność wymiaru sprawiedliwości

Zdaniem profesor Łętowskiej cała sytuacja wynika z problemu zrozumienia, jak współdziałają ze sobą argumentacje polityczne i prawne. Sędzia jedyną siłę, którą posiada, opiera na swojej reputacji.

– Ważne jest to, żeby ludzie, patrząc na sędziego i na wymiar sprawiedliwości, wierzyli, że ta sprawiedliwość jest naprawdę wymierzana i że ten sędzia jest naprawdę niezależny i niezawisły – wyjaśniła w rozmowie telewizyjnej.

Dodała również, że nawet w sytuacji, gdyby dany sędzia w duchu był niezawisły, ale sprawa wygląda tak, że jest zawisły, to taki kandydat stoi na przegranej pozycji. Łętowska przyznała jednocześnie, że inaczej można byłoby oceniać sytuację, gdyby premier przedstawił Berka przede wszystkim jako wybitnego prawnika, a jego współpracę z szefem rządu potraktował jako mniej istotną, podkreślając, że to niezależny urzędnik państwowy.

Historyczne odniesienia i polityczna praktyka

Profesor przypomniała, że kiedy sama orzekała w Trybunale Konstytucyjnym, pracowała m.in. z posłem profesorem Jerzym Ciemniewskim, byłym wiceministrem sprawiedliwości Januszem Niemcewiczem oraz byłym senatorem Jerzym Stępniem.

W takich przypadkach należy to przypomnieć przed zgłoszeniem kandydatury, na co można usłyszeć, że były też inne przykłady. Mianowicie wskazują one na niedawne powołania sędzi Krystyny Pawłowicz czy obecnie urzędującego Stanisława Piotrowicza, którzy w przeszłości demonstrowali swoje aksjologiczne zaangażowanie w stopniu znacznie wyższym.