Gdzie przebywa były wiceminister i dlaczego wybrano Naddniestrze
Do Sądu Okręgowego w Warszawie w ubiegłym tygodniu wpłynął wniosek Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego. Z pisma oraz z koperty wynika, że przesyłka została nadana w Tyraspolu na terenie Naddniestrza. Polityk PiS stwierdził w nim m.in., że ma paszport wydany na inną tożsamość. Naddniestrze to separatystyczny region Mołdawii, który od lat 90. XX w. funkcjonuje jako państwo nieuznawane, w dodatku silnie wspierane przez Rosję.
Tymczasem premier Donald Tusk przed wtorkowym posiedzeniem rządu powiedział, że Romanowski na 99 proc. znajduje się w Naddniestrzu, a dokładnie w Tyraspolu. Miały to potwierdzić służby państw z regionu. Prokuratura oficjalnie wciąż jednak utrzymuje, że miejsce pobytu posła pozostaje nieznane.
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak ocenił też, że sam wybór Naddniestrza, podobnie jak wcześniejszy wyjazd Romanowskiego na Węgry, gdzie otrzymał azyl polityczny, był świadomą decyzją posła, a nie przypadkiem. Jego zdaniem cała sytuacja kompromituje zarówno samego Romanowskiego, jak i środowisko polityczne, które wcześniej stawało w jego obronie. Prawo i Sprawiedliwość, mimo rosnącej presji, jak dotąd nie zdecydowało się na zawieszenie byłego wiceministra w prawach członka partii.
Obrońca Romanowskiego zapowiedział, że chce przesłuchania Donalda Tuska. Chodzi o informację przekazaną przez premiera na temat miejsca pobytu byłego wiceministra.
Zagrożenie dla państwa czy polityczna gra
Poseł Lewicy Tomasz Trela ostrzega, że Marcin Romanowski może dysponować wiedzą cenną dla Kremla. W programie Onet Rano parlamentarzysta nie szczędził słów krytyki wobec polityka opozycji, wskazując na poważne konsekwencje, jakie może nieść jego domniemany pobyt pod kontrolą Rosji. To jest człowiek, który był marnym wiceministrem sprawiedliwości, ale jednak był.
To jest człowiek, który miał dostęp do dokumentów ściśle tajnych, przeglądał te dokumenty i on tak naprawdę może przekazywać najbardziej poufne informacje dotyczące naszego państwa – mówił w Onet Rano poseł Lewicy Tomasz Trela. Czymś wyjątkowo haniebnym dla obywatela Polski, szczególnie parlamentarzysty, jest to, że musi uciekać ze swojej ojczyzny i to uciekać pod taki brudny bucior Putina. W drugiej kolejności pewnie jest to dużym kłopotem wizerunkowym dla PiS-u – komentował Tomasz Trela.
Drugi aspekt, moim zdaniem, jest bardziej poważny. Doskonale wiemy, że jak ktoś ucieka i dostaje schronienie u takiego osobnika jak Putin, to to schronienie nie jest za darmo. I to już jest naprawdę niebezpieczne dla Polski – stwierdził poseł Lewicy.
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak w programie Graffiti na antenie Polsat News odniósł się do słów premiera, wyjaśniając, że szef rządu jako pierwszy otrzymuje informacje operacyjne od służb, podczas gdy materiał procesowy prokuratury rządzi się innymi zasadami i wymaga czasu na formalne potwierdzenie. Podkreślił, że nie oznacza to sprzeczności między stronami, a działania premiera to próba odwrócenia uwagi od kwestii miejsca pobytu posła, choć sam przyznał, że sytuacja jest bezprecedensowa.
Nikomu się w głowie nie mieści, że były wiceminister rządu PiS ucieka do Naddniestrza pod kontrolę Putina – podkreślił Tomasz Siemoniak. Pytany o zagrożenie związane z wiedzą Romanowskiego, Siemoniak unikał jednoznacznych ocen i zaznaczył, że nie chce dalej spekulować, czy oznacza to zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Przyznał jednak, że rosyjskie służby z pewnością odnotowały fakt jego obecności w Naddniestrzu, skoro to one tam rządzą.
Na pewno służby rosyjskie odnotowały taki fakt, skoro tam rządzą, to wiedza. Natomiast dalej bym nie szedł w spekulowaniu, czy oznacza to jakieś zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego – mówił Tomasz Siemoniak.
Scenariusze powrotu i perspektywy śledczych
Minister podsumował, że sprowadzenie Romanowskiego do Polski nie będzie proste, ponieważ na terenie kontrolowanym przez Rosję standardowe europejskie procedury prawne, w tym nakazy aresztowania, w praktyce nie działają.
Minister zapowiedział, że to prokuratura i policja na pewno zbudują jakiś scenariusz działania w tej sprawie, choć nie podał bliższych szczegółów dotyczących planowanych kroków prawnych czy operacyjnych.