Wizyta premiera i wsparcie dla metra w Krakowie

Budowa metra w Krakowie była jednym z głównych tematów poruszonych na konferencji prasowej premiera Donalda Tuska oraz popieranej przez Koalicję Obywatelską i PSL kandydatki na prezydenta miasta Moniki Piątkowskiej. Szef rządu podkreślił, że szanuje werdykt krakowian, którzy poparli tę inwestycję w referendum lokalnym w 2014 roku. Premier zaznaczył, że Ministerstwo Infrastruktury przygotowało wart 10 miliardów euro program finansujący projekty metra w polskich miastach.

Wyjaśnił, że chociaż program ma charakter krajowy ze względu na powiązanie ze środkami unijnymi, to Kraków jest w nim zdecydowanie na pierwszym miejscu. Wskazał również, że rozmawiał z Moniką Piątkowską i upewnił się, iż miasto tego chce i jest na to gotowe.

Kwestia finansowania i montażu finansowego

Szef rządu przekazał, że przedsięwzięcie nie będzie finansowane z pieniędzy podatników z całego kraju, a z budżetu centralnego nie będą pochodzić środki na ten cel. Premier wyjaśnił, że chodzi o specjalny montaż finansowy, który nie będzie budził negatywnych emocji w innych miastach, wymieniając w tym kontekście środki europejskie, akcje kredytowe i pożyczkowe z instytucji państwowych takich jak Bank Gospodarki Krajowej oraz partnerstwo publiczno-prywatne.

Premier podkreślił, że pieniądze na budowę znajdą się wtedy, kiedy każdy wykona swoją część roboty. Początek finansowania i uruchomienie procesu inwestycji będą możliwe po uzyskaniu niezbędnych zgód, w tym środowiskowych, przeprowadzeniu ustaleń geologicznych oraz przygotowaniu placu budowy.

Rozbieżności wewnątrz Koalicji Obywatelskiej

Dziennikarka Radia Kraków zwróciła uwagę na słowa pełniącego funkcję prezydenta Krakowa Stanisława Kracika, który wskazywał, że pierwsza łopata pod budowę metra może zostać wbita w latach 2040-2045. Donald Tusk przyznał, że nie zna tej wypowiedzi, ale stwierdził, że jego kolega z Koalicji Obywatelskiej jest znany z ostrożności, powściągliwości i sceptycyzmu.

Zdaniem szefa rządu nie należy przywiązywać się do tej pesymistycznej prognozy. Zapowiedział, że podczas swojej kolejnej wizyty przed wyborami w Krakowie zamierza zdać raport z precyzyjnego kalendarza i wymagań, jakie miasto musi spełnić, by uruchomić fundusze.