Naukowcy z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu oraz archeolodzy z Uniwersytetu Wrocławskiego prowadzą wspólne wykopy na nekropolii zlokalizowanej koło Żórawiny w województwie dolnośląskim. Miejsce to po raz pierwszy odkryto w latach 30. XX wieku, kiedy to przedwojenni badacze wydobyli kilkadziesiąt grobów. Kierownik Zakładu Archeologii Epoki Brązu i Wczesnej Epoki Żelaza Uniwersytetu Wrocławskiego, prof.

Tomasz Gralak, wskazuje, że materiał kostny z tamtych lat nie przetrwał, a nie ma pewności, czy zbiory wywieziono, czy uległy zniszczeniu podczas wojny. Obecnie prace koncentrują się na dotychczas nieeksplorowanej części stanowiska. O wznowieniu badań zdecydował prof. Tomasz Gralak po przeprowadzeniu serii nowoczesnych analiz, w tym pomiarów magnetometrem, danych satelitarnych GPS oraz obserwacji z użyciem dronów, które ujawniły liczne anomalie mogące świadczyć o istnieniu jam grobowych.

Nekropolia wstępnie datowana jest na okres między około 350. a 430. rokiem naszej ery, czyli na schyłek okresu wpływów rzymskich i początek okresu wędrówek ludów. Był to czas dynamicznych przemian społecznych wywołanych pojawieniem się Hunów, co prowadziło do przemieszczania i mieszania różnych populacji. Znaleziska z przedwojennych wykopalisk sugerowały powiązania z kulturą czerniachowską oraz ludami stepowymi z okolic nadczarnomorskich.

Naukowcy przestrzegają jednak przed pochopnym łączeniem znalezisk z konkretnymi grupami etnicznymi, takimi jak Goci, Wandale czy Sarmaci. Materiał archeologiczny nie pozwala automatycznie utożsamiać poszczególnych typów obrządków z pochodzeniem etnicznym konkretnej osoby.

Podczas obecnych prac badacze natrafili na groby charakteryzujące się atypowym ułożeniem szczątków, co przypomina dokumentację sporządzoną przed wojną. Jeden z najlepiej zachowanych szkieletów o cechach żeńskich wykazuje ślady krępowania stóp, a sposób ułożenia kości sugeruje, że ciało zostało wrzucone do jamy grobowej w sposób bezwładny.

Dr Paweł Dąbrowski zaznacza, że w przypadku krępowania kończyn dolnych nie można z całą pewnością stwierdzić, czy praktyka ta następowała po śmierci, czy stanowiła element egzekucji. Ekspert przestrzega również przed nadinterpretacją takich znalezisk jako praktyk antywampirycznych, określając to mianem konfabulacji i wskazując, że procesy geochemiczne w glebie mogą imitować intencjonalne działania.

Osoba ta była dotknięta poważnym urazem prawej kości skroniowej, powstałym za życia przy użyciu tępokrawędzistego narzędzia, co mogło być bezpośrednią przyczyną zgonu.

Badania stanowią przykład ścisłej kooperacji nauk humanistycznych z medycznymi. Archeolodzy rekonstruują kontekst kulturowy i chronologię, natomiast antropologowie i anatomowie skupiają się na historii biologicznej zmarłych. Dr Dąbrowski zwraca uwagę na bardzo dobry stan zachowania uzębienia u zmarłych, co zdradza szczegóły dotyczące ich diety, w tym technologii rafinacji zbóż. Kluczowym etapem pracy jest analiza in situ, czyli ocena materiału bezpośrednio na stanowisku przed jego wydobyciem. Po zakończeniu prac terenowych materiał zostanie poddany analizom chemicznym i genetycznym, które odpowiedzą na pytania o pochodzenie i stan zdrowia pochowanych osób.