Stan faktyczny w rezydencji w Promniku

W prezydenckiej rezydencji w Promniku, położonej około 100 kilometrów od Warszawy, utrzymywane są trzy konie: kuc, koń fryzyjski oraz koń huculski, znane pod imionami Edzio, Ramzes i Aramis. Jak przekazał rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, jeden z tych wierzchowców pochodzi z czasów prezydentury Andrzeja Dudy, natomiast dwa kolejne zostały zakupione w ostatnim czasie.

Informacje o zwierzętach wywołały debatę dotyczącą sposobu finansowania ich utrzymania. Rafał Leśkiewicz potwierdził, że wydatki te są pokrywane ze środków Centrum Obsługi Kancelarii Prezydenta RP. Zaznaczył, że obecność zwierząt w rezydencjach prezydenckich jest praktyką stosowaną od początku lat 90. XX wieku.

Spór o koszty i pasję prezydenta

Doniesienia medialne, w tym publikacje „Gazety Wyborczej”, wskazywały na wysokie koszty opieki nad końmi. Według analizowanych przez komentatora Piotra Leskiego dokumentów Centrum Obsługi Kancelarii Prezydenta, od lipca na opiekę oraz paszę dla zwierząt wydano łącznie 54 tysiące złotych. Sam prezydent Karol Nawrocki w wywiadach dla Kanału Zero oraz „Super Expressu” wskazywał, że jazda konna stanowi jego formę relaksu i sposób na zachowanie prywatności w czasie pełnienia obowiązków.

Tak jak oficjalnie informowaliśmy obecnie pod opieką CO KPRP są trzy konie. Jeden, z okresu prezydentury Andrzeja Dudy i dwa zakupione w ostatnim czasie

Rafał Leśkiewicz

Reakcje polityczne i wymiana zdań

Publiczna dyskusja o kosztach utrzymania koni zaangażowała czołowych polityków obozu rządzącego. Premier Donald Tusk w serwisie X zamieścił swoje zdjęcie na koniu, dodając komentarz o jeżdżeniu „za swoje”. Podobne stanowisko zajął rzecznik rządu Adam Szłapka, który opublikował nagranie z własnej przejażdżki konnej w Bieszczadach, podkreślając brak potrzeby utrzymywania zwierząt przez Kancelarię Prezydenta.

Sprawa dotycząca koni w prezydenckim ośrodku to wściekły atak rządzących, który świadczy o całkowitym oderwaniu od rzeczywistości

Rafał Leśkiewicz

W odpowiedzi na zarzuty Rafał Leśkiewicz stwierdził, że krytycy prezydenta jedynie pozorują troskę o prawa zwierząt, faktycznie próbując odwrócić uwagę od bieżących problemów państwa, takich jak stan finansów publicznych czy sytuacja w ochronie zdrowia. W mediach społecznościowych doszło również do słownego starcia między ministrem Marcinem Przydaczem a posłem Romanem Giertychem, którzy komentowali sprawę w kontekście prezydenckiego ośrodka w Promniku.