Kandydatura Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego wywołała spór w obozie rządzącym. Politycy Koalicji Obywatelskiej chwalą jego kompetencje i doświadczenie legislacyjne, jednak koalicjanci z Lewicy, Polski 2050 oraz PSL zgłaszają poważne zastrzeżenia. Nieoficjalnie politycy KO przyznają, że cała sprawa nie została odpowiednio uzgodniona.
Wewnątrz koalicji rządzącej trwa spór o kandydaturę Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. W odpowiedzi na kontrowersje, ministra Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zaproponowała likwidację TK i przejście na system rozproszonego orzekania, co zbiega się z postulatami Konfederacji dotyczącymi resetu konstytucyjnego.
Polska 2050 rozważa poparcie Łukasza Gibały w nadchodzących przedterminowych wyborach na prezydenta Krakowa. Decyzja ta, wynikająca z konstruktywnych rozmów programowych, może wywołać napięcia w koalicji rządzącej, gdyż inne ugrupowania wystawiły własnych kandydatów. Termin zgłaszania kandydatur upływa 3 września 2026 roku.
Nieoficjalne informacje o możliwym powołaniu Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego wywołały debatę wewnątrz koalicji rządzącej. Część polityków i ekspertów wskazuje na ryzyko naruszenia standardów apolityczności, podczas gdy inni podkreślają kompetencje kandydata.