Grzegorz Wojtoń, drugi kierowca i współwłaściciel biura podróży, zdecydował się przedstawić własną wersję wydarzeń po katastrofie polskiego autokaru na Węgrzech. W wypadku zginęło 12 osób wracających z Medjugorie. W rozmowach z mediami Wojtoń ucina spekulacje na temat stanu zdrowia swojego zmiennika oraz domniemanego koziołkowania pojazdu.
W związku z tragicznym wypadkiem polskiego autokaru na Węgrzech, w którym zginęło 12 osób, rząd podjął decyzję o wysłaniu specjalnego samolotu z zespołem medyczno-konsularnym. Na pokładzie maszyny, która udała się do Budapesztu, znajdują się lekarze oraz przedstawiciele MSZ mający wspomóc proces udzielania pomocy poszkodowanym. Decyzje o transporcie rannych do kraju zapadną po dokonaniu oceny ich stanu zdrowia we współpracy ze stroną węgierską.
W nocy z 15 na 16 sierpnia na autostradzie M3 na Węgrzech doszło do katastrofy polskiego autokaru, w której zginęło 12 osób. Pojazdem podróżowali pielgrzymi wracający z Medjugorie. Wstępne ustalenia wskazują na zaśnięcie kierowcy jako przyczynę zdarzenia. Obecnie trwa akcja pomocy poszkodowanym, a polskie i węgierskie służby koordynują działania wspierające rodziny ofiar.
Wiesław Dudek, radny z podkarpackich Siedlisk, w ostatniej chwili zrezygnował z wyjazdu na pielgrzymkę, w której doszło do tragicznego wypadku autokaru na Węgrzech. Samorządowiec, który znał większość pasażerów, przyznał, że o tragedii dowiedział się od jednego z ocalałych uczestników wyjazdu.