Historyczny wynik skrajnej prawicy
Alternatywa dla Niemiec (AfD) triumfowała w niedzielnych wyborach regionalnych w Saksonii-Anhalt, uzyskując 43,8 proc. głosów. Rezultat ten oznacza, że partia ponad dwukrotnie poprawiła swój wynik sprzed pięciu lat, podczas gdy chadecka CDU kanclerza Friedricha Merza odnotowała drastyczny spadek poparcia do poziomu 17 proc. W nowym parlamencie krajowym AfD obsadzi 39 z 83 mandatów, co oznacza, że do uzyskania bezwzględnej większości brakuje ugrupowaniu trzech głosów.
Wyzwanie dla kordonu sanitarnego
Niemieckie ugrupowania głównego nurtu od lat przestrzegają tzw. kordonu sanitarnego, czyli nieformalnej strategii wykluczającej jakąkolwiek współpracę koalicyjną z AfD. Jest to podyktowane m.in. klasyfikacją partii przez niemiecki urząd ochrony konstytucji (BfV) jako organizacji podejrzanej o ekstremizm. Mimo to lider regionalny AfD, Ulrich Siegmund, zapowiedział chęć rozmów z innymi siłami politycznymi w celu utworzenia większości rządzącej.
Możliwe sojusze i przyszłość polityczna
Do uzyskania władzy AfD mogłaby teoretycznie potrzebować wsparcia tylko trzech parlamentarzystów z innych ugrupowań lub stworzenia nietypowej koalicji. Pojawiły się spekulacje o możliwej współpracy z ultralewicową partią BSW, która zdobyła 5,3 proc. głosów i, jak zasugerował jej kandydat Thomas Schulze, mogłaby poprzeć premiera z AfD. Obie formacje łączy sprzeciw wobec imigracji oraz prorosyjskie nastawienie, co w opinii analityka Volkera Resinga może stać się punktem wyjścia do przełamania izolacji skrajnej prawicy.
Tło i reakcje
AfD, założona w 2013 roku jako ugrupowanie eurosceptyczne, w ostatniej dekadzie radykalnie przesunęła się w stronę twardej retoryki antyimigranckiej i antyislamskiej. Partia zmagała się z licznymi kontrowersjami, w tym śledztwami dotyczącymi finansowania z zagranicy oraz powiązań z ekstremistami, a jej liderzy byli karani za używanie nazistowskiej symboliki. Wyniki wyborów w Saksonii-Anhalt wywołały zaniepokojenie na arenie międzynarodowej, podczas gdy przedstawiciele prezydenta Rosji określili je jako zwycięstwo pragmatyzmu.