Przebieg zatrzymania i zarzuty prokuratorskie
Do zatrzymania Piotra W. doszło w piątek 16 października w Warszawie w pobliżu Trybunału Konstytucyjnego, gdzie prowadzono zabezpieczenie zgromadzenia na ulicy Marszałkowskiej. Według relacji Komendy Stołecznej Policji funkcjonariusze interweniowali wobec mężczyzny zachowującego się podejrzanie i odmawiającego współpracy. Zatrzymany zaczął uciekać do budynku, gdzie zaatakował policjantkę, która z urazem głowy trafiła do szpitala, a przy zatrzymanym znaleziono nóż. Opublikowane przez policję nagranie z kamery nasobnej dokumentuje moment, w którym podejrzany odpycha funkcjonariuszy i ucieka, a w trakcie obezwładnienia krzyczy, że jest duszony.
Po około 30 godzinach od ujęcia Piotrowi W. przedstawiono protokół oraz formalne zarzuty. Jak poinformował jego obrońca mec. Bartosz Malewski, podejrzany jest o popełnienie przestępstw z artykułu 224 w zbiegu z artykułem 222 Kodeksu karnego, dotyczących wywierania wpływu na czynności funkcjonariuszy oraz naruszenia ich nietykalności cielesnej. W relacji prawnej wskazano, że u jednego z poszkodowanych funkcjonariuszy zdarzenie charakteryzowało się bezpośrednim zagrożeniem życia lub zdrowia.
Jesteśmy po przedstawieniu zarzutów panu Piotrowi. Podejrzany jest o popełnienie przestępstw z artykułu 224 w zbiegu z 222 kodeksu karnego, to jest wywieranie wpływu na czynności funkcjonariuszy i 222, czyli naruszenie nietykalności cielesnej
Oczywiście podejrzany nie przyznał się do zarzucanych czynów, odmówił składania wyjaśnień, złożył obszerne oświadczenie do protokołu co do tego, jak z jego perspektywy przebiegały poszczególne czynności z nim
Stanowisko obrony i zarzuty wobec działań policji
Pełnomocnicy zatrzymanego zgłosili poważne zastrzeżenia co do sposobu traktowania mężczyzny przez organy ścigania. Adwokaci wskazali, że dostęp do klienta uzyskali dopiero po ponad 24 godzinach, a podczas rozmowy w pokoju miało przebywać siedmiu policjantów, co według obrony stanowi naruszenie prawa do obrony. Zwrócono również uwagę na ciągłe stosowanie kajdanek zakładanych z tyłu oraz bardzo złą kondycję fizyczną i psychiczną zatrzymanego.
Sam Piotr W. w opublikowanym oświadczeniu poinformował o swoich obawach dotyczących bezpieczeństwa osobistego oraz członków swojej rodziny. Podkreślił, że przebywając w szpitalu, był przez cały czas skuty kajdankami, co doprowadziło do zranienia nadgarstków. Komenda Stołeczna Policji odpiera te zarzuty, informując, że zatrzymany początkowo odmawiał podania danych osobowych oraz skorzystania z pomocy prawnej, a także zaprzeczając, by doznał urazu głowy. Stołeczna policja opublikowała również nagranie audio z rozmowy, w której mężczyzna twierdził, że nie zna wskazywanej obrończyni.
Reakcje polityczne i dalsze kroki prawne
Sprawa wywołała ostrą polemikę na scenie politycznej. Premier Donald Tusk napisał w mediach społecznościowych o ataku na policjantkę, dodając, że zatrzymany odpowie przed prawem, co spotkało się z krytyką ze strony środowisk opozycyjnych. Szef rządu obarczył również polityczną odpowiedzialnością za wzrost agresji prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego oraz prezydenta Karola Nawrockiego.
W sobotę przed budynkiem Komendy Stołecznej Policji w Warszawie odbyła się manifestacja z udziałem m.in. Jarosława Kaczyńskiego i Pawła Szefernakera, podczas której protestujący domagali się uwolnienia zatrzymanego. Tymczasem rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba zapowiedział, że mężczyzna ma trafić do Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście, gdzie śledczy planują wystąpić z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie. Obrona zapowiedziała złożenie w ciągu siedmiu dni zażalenia na dotychczasowe działania w postępowaniu oraz wystąpiła o fotokopie akt i przesłuchanie ratowników medycznych.
