Terroryzm sponsorowany przez państwo

Władimir Putin prowadzi kampanię działań, które wykraczają poza ramy wojny hybrydowej czy działań w „szarej strefie”. Zdaniem publicysty „Washington Post” i eksperta Rady Stosunków Zagranicznych Maxa Boota, bardziej adekwatnym określeniem dla obecnej postawy Moskwy jest terroryzm sponsorowany przez państwo.

Jego kampania nazywana bywa wojną w szarej strefie lub hybrydową, ale bardziej akuratnym terminem jest terroryzm sponsorowany przez państwo

Max Boot

Rosyjski dyktator, korzystając ze wsparcia Chin, Korei Północnej oraz Iranu, otwarcie grozi państwom zachodnim. W ubiegłym tygodniu określił je mianem „rekinów imperializmu” i zapowiedział, że każdy, kto spróbuje obniżyć pozycję Rosji w globalnym łańcuchu pokarmowym, „dostanie w zęby”. Ekspert zauważa, że Putin kontynuuje akty sabotażu i dywersji w Europie, ponieważ nie spotykają go proporcjonalne retorsje.

Nieskuteczna dyplomacja i milczenie USA

W obliczu rosyjskiej agresji dyplomatyczne działania administracji Donalda Trumpa okazują się nieskuteczne. Misja szefa CIA Johna Ratcliffe’a do Moskwy, mająca odwieść Rosję od dalszej eskalacji, nie przyniosła rezultatów. Sytuację komplikują także wysłannicy prezydenta USA, Steve Witkoff i Jared Kushner, którzy odbyli „przyjacielskie spotkanie” z Władimirem Putinem.

Ambasador USA przy NATO Matthew G. Whitaker w mediach społecznościowych wyraził solidarność z Niemcami oraz innymi sojusznikami wobec prób wywoływania chaosu na terytorium NATO, jednak w swojej wypowiedzi całkowicie pominął kwestię odpowiedzialności za te ataki. Sam prezydent Donald Trump pozostaje w sprawie działań Rosji całkowicie bierny, wysyłając w ten sposób na Kreml niejednoznaczne sygnały.

Reakcja Europy i ryzyko eskalacji

Niemcy zareagowały na nieudany atak dronowy w Lipsku decyzją o zamknięciu rosyjskiego konsulatu generalnego w Bonn oraz ośrodka kulturalnego Rosyjski Dom. Max Boot ocenia, że choć takie gesty nie odstraszą Putina, to mają istotną wartość komunikacyjną, ponieważ Europejczycy otwarcie wskazują sprawców państwowego terroryzmu.

Eksperci ostrzegają, że obecna „letnia” postawa Zachodu wymaga pilnej zmiany i radykalnych kroków, w tym silniejszego wsparcia dla Ukrainy. Wtórujący Bootowi publicysta „Foreign Policy” David Ignatius wskazuje, że konieczne jest ponowne zaangażowanie Waszyngtonu we współpracę z UE i NATO, aby uniknąć katastrofy. Brak zdecydowania może bowiem doprowadzić do rozszerzenia rosyjskiej agresji na państwa bałtyckie, co finalnie wywoła wojnę z Sojuszem na pełną skalę.