Stanowisko prezydenta wobec wyborów w czasie wojny
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski odniósł się do możliwości przeprowadzenia wyborów w czasie trwającej rosyjskiej inwazji. Podczas spotkania z dziennikarzami stwierdził, że głosowanie w obecnych warunkach byłoby dla Ukrainy „tsunami”, które mogłoby zrujnować kraj i podzielić społeczeństwo. Zaznaczył, że jego główną strategią jest doprowadzenie do zakończenia konfliktu przy jednoczesnym zachowaniu niepodległości i suwerenności państwa.
Zełenski przypomniał, że już przed rokiem Ukraina była poddawana naciskom ze strony zachodnich sojuszników w kwestii organizacji głosowania. Prezydent zadeklarował gotowość do dyskusji, pod warunkiem przedstawienia przez partnerów rozwiązań zapewniających bezpieczny, legalny i demokratyczny przebieg wyborów. Podkreślił jednak, że do tej pory nie otrzymał konkretnych propozycji, które uwzględniałyby realia wojenne.
Prezydent zwrócił uwagę, że przeprowadzenie wyborów wymagałoby rozwiązania szeregu problemów organizacyjnych, w tym zapewnienia udziału w głosowaniu żołnierzom, mieszkańcom terenów przyfrontowych oraz milionom uchodźców przebywającym za granicą. Zaznaczył, że proces ten byłby niemożliwy bez ochrony przed atakami i ostrzałami. Według danych Centralnej Komisji Wyborczej z 11 grudnia 2025 roku, funkcjonuje jedynie 75 proc. lokali wyborczych, gdyż pozostałe zostały uszkodzone lub zniszczone przez Rosję.
Wyzwanie rzucone przez byłego ministra
Debata na temat wyborów nabrała tempa po opublikowaniu nagrania wideo przez Mychajła Fiodorowa, byłego ministra obrony, który został zwolniony ze stanowiska w zeszłym miesiącu. Fiodorow wezwał do przeprowadzenia wyborów, argumentując, że demokracja nie może być zakładnikiem Rosji. Stwierdził również, że władza musi wiązać się z odpowiedzialnością za wyniki oraz przejrzystością budżetową. Fiodorow oskarżył władze o korupcję, twierdząc, że uniemożliwia ona zakończenie wojny z pozycji siły.
Były minister zarzucił wielu funkcjonariuszom blokowanie niezbędnych decyzji w celu realizacji własnych interesów. Zapowiedział, że wkrótce opinia publiczna pozna nazwiska osób odpowiedzialnych za te procedery, dodając, że problem dotyczy setek ludzi w strukturach państwowych. Zełenski odwołał Fiodorowa po publicznym sporze, w jaki były minister wszedł z dowództwem armii, zarzucając mu blokowanie reform.
Po dymisji Fiodorowa wybuchły protesty, a po tygodniu prezydent odwołał także naczelnego dowódcę Ołeksandra Syrskiego, mianując na jego miejsce Mychajłę Drapatego.
Kwestia korupcji i przyszłość polityczna
Wołodymyr Zełenski odniósł się również do śledztw antykorupcyjnych dotyczących byłych urzędników kancelarii prezydenta, w tym Iryny Mudrej. Prezydent zapewnił, że organy antykorupcyjne działają niezależnie i nie ma dowodów na jego osobiste zaangażowanie w działania przestępcze. Podkreślił, że decyzje o dymisjach zapadały w odpowiedzi na ujawnione fakty, a w sprawach niejasnych należy poczekać na wyrok sądu. Kłopoty wizerunkowe władz pogłębiły się w sierpniu po ujawnieniu śledztwa dotyczącego domniemanego prania 3,4 mln dolarów przez bank państwowy w celu opłacenia kaucji za byłego ministra energii Hermana Hałuszenkę.