Spór o staż i nominację sędziowską

Włodzimierz Czarzasty odrzucił pojawiające się w debacie publicznej wątpliwości dotyczące spełnienia wymogów formalnych przez Macieja Berka, wybranego przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Według ustaleń opartych na dokumentach z Kancelarii Sejmu, do których dotarł użytkownik platformy X Andrzej Filipowicz, staż pracy Macieja Berka jako radcy prawnego może wynosić maksymalnie 3 lata i 8 miesięcy. Jest to wartość znacząco niższa od ustawowego wymogu dziesięciu lat praktyki w zawodzie prawniczym niezbędnej do objęcia funkcji sędziego TK.

Sprawę wyboru pana Macieja Berka traktuję za zamkniętą i mówię to jednoznacznie. Zakończyłem rozmowę w tej sprawie. Pan Berek został oceniony przez komisję, pan Berek został wybrany przez Sejm. Wszelkie matactwa i szukanie dziury w całym służą Kancelarii Prezydenta, a ta marzy o tym, żeby Trybunał Konstytucyjny wobec niej był nadal dyspozycyjny

Włodzimierz Czarzasty

Maciej Berek złożył ślubowanie w Sejmie przed marszałkiem Włodzimierzem Czarzastym, co stanowiło kluczowy element procedury parlamentarnej w tej sprawie. Rola Sejmu zakończyła się w momencie wyboru kandydata i wręczenia aktu nominacji, a obecny obóz rządzący nie posiada jednego, sformalizowanego planu wobec instytucji TK, oczekując, że decyzje wewnątrz Trybunału będą podejmowane przez sędziów zgodnie z ich kompetencjami.

Atak na Kancelarię Prezydenta i decyzja TK

Czarzasty oskarżył Kancelarię Prezydenta o celowe wywoływanie sporu wokół nominacji sędziowskich, argumentując, że środowisko prezydenta Karola Nawrockiego dąży do utrzymania dyspozycyjności Trybunału Konstytucyjnego wobec dotychczasowych struktur politycznych. Prezes TK Bogdan Święczkowski odmówił dopuszczenia Macieja Berka do orzekania, powołując się na brak wymaganego ślubowania przed prezydentem RP, co pogłębiło instytucjonalny impas.

Prezydent Karol Nawrocki nie był obecny podczas środowej uroczystości w Sejmie. W późniejszym oświadczeniu wskazał, że skoro Berek pominął proces ślubowania przed głową państwa, jego status sędziego Trybunału Konstytucyjnego nie jest wiążący.

Krytyka prezydenta i odniesienia do przeszłości

W trakcie debaty w Polsat News Włodzimierz Czarzasty odrzucił obawy o możliwość ponownego kwestionowania legalności działań obecnej większości parlamentarnej w przyszłości. Lider Lewicy argumentował, że każda z gałęzi władzy posiada odrębne kompetencje, a prezydent powinien skupić się na swojej konstytucyjnej roli reprezentacyjnej, a nie na politycznym blokowaniu decyzji Sejmu, dodając, że poparcie dla prezydenta będzie spadało, jeśli nie zrozumie on tych konstytucyjnych kompetencji.

Jak się nauczy, to myślę, że wejdzie na swoją rolę. Pan prezydent nie będzie pełnił roli ani marszałka Sejmu, ani premiera, tylko i wyłącznie prezydenta. Prezydent jest od reprezentacji, premier jest od rządzenia, Sejm jest od przyjmowania ustaw. Koniec w tej sprawie

Włodzimierz Czarzasty

Wypowiedzi marszałka Sejmu zawierały liczne odniesienia do przeszłości prezydenta Karola Nawrockiego, w tym pytania o jego aktywność sprzed lat oraz sposób przejmowania nieruchomości. Czarzasty przypomniał również o głosowaniu nad składem Krajowej Rady Sądownictwa, wskazując na trudne dla niego politycznie decyzje, które wynikały z konieczności przestrzegania obowiązujących przepisów prawa.

Marszałek Sejmu odniósł się także do krytycznych opinii ze strony Zbigniewa Boguckiego z Kancelarii Prezydenta, publicznie kwestionując jego rolę w procesie tworzenia ustawy Zondacrypto i pytając, czy był już przesłuchiwany przez prokuraturę.