Przebieg zatrzymania i relacja zatrzymanego
Do zatrzymania Piotra W. doszło w piątek przy ulicy Marszałkowskiej w Warszawie, w pobliżu zgromadzenia przed Trybunałem Konstytucyjnym. Mężczyzna, który podczas manifestacji społecznie zajmował się nagłośnieniem, twierdzi, że został celowo wytypowany przez policję. Według jego relacji funkcjonariusze podbiegli do niego bez podania podstawy prawnej, co skłoniło go do podjęcia próby ucieczki w kierunku biura Adama Borowskiego. Jak tłumaczył, chciał dotrzeć do miejsca, gdzie zajście mogło zostać zarejestrowane przez świadków.
Prosiłem, że już wystarczy, że na tyle mnie już stłamsił, że chyba widział jak wierzgam. Próbowałem się z tych więzów wydostać. Przecież on mnie dusił. To tak samo, jakbyśmy zanurzyli się w wodzie, i się nie wynurzyli i dążyli do topienia
Kontrowersje wokół interwencji i zarzutów
W pierwszych relacjach medialnych oraz doniesieniach części mediów i polityków pojawiały się informacje o „nożowniku”. Okazało się, że mężczyzna miał przy sobie scyzoryk, którego jednak nie użył i który został ujawniony dopiero po jego obezwładnieniu. Opublikowane nagrania z kamer nasobnych oraz materiały świadków pokazały przebieg starcia, w trakcie którego policjanci użyli siły, a zatrzymany stracił przytomność i wymagał pomocy medycznej. Prokuratura zarzuciła mu zmuszanie funkcjonariuszy do zaniechania czynności oraz naruszenie nietykalności cielesnej.
Działania prokuratury i decyzja sądu
Stanowisko prokuratury w tej sprawie przedstawił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Piotr Antoni Skiba. Poinformował on o odmowie składania wyjaśnień przez podejrzanego oraz o tym, że Piotr W. nie przyznał się do winy. Organy ścigania wnioskowały o areszt m.in. z obawy przed ucieczką, a sam podejrzany po zapoznaniu się z wnioskiem stracił przytomność i wymagał hospitalizacji. W niedzielę sąd wydał decyzję o odmowie zastosowania tymczasowego aresztowania oraz jakichkolwiek innych środków zapobiegawczych, co oznacza, że postępowanie będzie kontynuowane na wolności.
Prawnicy zatrzymanego i jego obrońcy alarmowali, że przez ponad dobę nie mogli uzyskać z nim kontaktu, podczas gdy policja utrzymywała, że mężczyzna odmawiał podania danych osobowych oraz rozmowy z adwokatem.
