Administracja prezydenta Donalda Trumpa zdecydowała o chwilowej zmianie podejścia w konflikcie z Iranem. Jak podaje serwis Axios, sekretarz stanu Marco Rubio podczas ostatnich rozmów z zagranicznymi odpowiednikami zadeklarował, że USA „na razie” nie planują nowych ataków zbrojnych na terytorium irańskie. Zamiast eskalacji militarnej, Waszyngton zamierza skoncentrować się na narzędziach gospodarczych oraz utrzymaniu dotychczasowej blokady morskiej.

Strategia ta ma obowiązywać co najmniej do czasu listopadowych wyborów uzupełniających do amerykańskiego Kongresu. Po tym terminie władze USA mogą rozważyć ewentualny powrót do kampanii wojskowej. Obecne decyzje stanowią sygnał, że prezydent Donald Trump dąży do wygaszenia konfliktu w obecnym momencie. Kluczowym elementem amerykańskich działań pozostaje cieśnina Ormuz, strategiczny szlak transportu ropy naftowej.

USA dążą do zmaksymalizowania przepływu surowca przez ten akwen, co ma ograniczyć pole manewru Teheranu. Istotnym etapem było oczyszczenie wód cieśniny z min morskich, co prezydent Donald Trump potwierdził 25 sierpnia. Urzędnicy wskazują, że usunięcie irańskich ładunków przez amerykańską marynarkę pozbawia Iran jednego z głównych narzędzi nacisku. Amerykański urzędnik zaznaczył, że choć USA nie planują szerokich operacji bojowych, nie wykluczył ataków w sytuacji, w której to Iran uderzyłby pierwszy.

Administracja USA stawia na silną presję gospodarczą. Minister finansów USA Scott Bessent ogłosił rozpoczęcie operacji „Economic Outcast” (Gospodarczy Wyrzutek), której celem jest „ekonomiczne uduszenie” Iranu. Zapowiedział również wprowadzenie szerokich sankcji oraz ostrzegł państwa trzecie przed utrzymywaniem stosunków gospodarczych z Teheranem, grożąc im amerykańskimi retorsjami.

W związku z sytuacją, na irańskich stacjach paliw wprowadzono limity tankowania do 20 litrów na pojazd, co wynika z problemów kraju z produkcją benzyny przy wydobyciu na poziomie 2,6 mln baryłek ropy dziennie.