Ostre oskarżenia Kancelarii Prezydenta po nocnych wydarzeniach w TK
Napięcie wokół Trybunału Konstytucyjnego po intensywnych wydarzeniach z nocy z piątku na sobotę nie słabnie. Rzecznik prezydenta Karola Nawrockiego, Rafał Leśkiewicz, w wypowiedziach dla mediów ocenił, że działania podjęte wobec instytucji stanowią zamach na niezależny organ. Przedstawiciele prezydenta przekonywali, że wejście policji na teren Trybunału Konstytucyjnego od strony Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oznaczało zgodę szefa KPRM, ministra Jana Grabica, na te działania. W ocenie otoczenia głowy państwa o całej sytuacji musiał wiedzieć premier Donald Tusk, który ponosi za nią pełną odpowiedzialność polityczną i prawną.
Zbigniew Bogucki określił sytuację wprost mianem zamachu stanu, wskazując, że władza wykonawcza próbowała uporządkować organ konstytucyjny przy użyciu siły i policji.
Plany Kancelarii Prezydenta i reakcja na działania sędziów
Kancelaria Prezydenta oficjalnie przekazała, że prawnicy głowy państwa przygotowują wnioski do prokuratury. Dokumenty te mają objąć Annę Korwin-Piotrowską, Macieja Berka oraz Krystiana Markiewicza w związku z zarzucanym im naruszeniem nietykalności prezydenta Karola Nawrockiego podczas nocnych zajść w budynku.
Szef Kancelarii Prezydenta przekazał, że Karol Nawrocki celowo nie podejmował kontaktu z sędzią Anną Korwin-Piotrowską, uznając, że nie jest ona partnerem do rozmów, ponieważ nie jest sędzią Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent miał uznać, że jako strażnik konstytucji musi stać na straży legalnych władz TK, czyli prezesa Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego.
Policja weszła na teren Trybunału Konstytucyjnego, korzystając z tylnego wejścia od Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, czyli szef KPRM pan minister Jan Grabiec, musiał wydać zgodę policjantom na takie wejście do TK, a więc na dokonanie zamachu na niezależny organ, na Trybunał Konstytucyjny
Spór o klucze do gabinetów i kulisy nocnej wizyty w siedzibie TK
W programie „Graffiti” Marcin Fijołek pytał o powody, dla których osoby z otoczenia prezydenta domagały się dostępu do kluczy do gabinetu wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Rafał Leśkiewicz tłumaczył, że gabinet był zamknięty, a sam wiceprezes nie mógł do niego wejść.
Rzecznik prezydenta ostro skomentował postawę Macieja Berka, twierdząc, że uniemożliwianie wejścia do gabinetu wiceprezesowi Sochańskiemu wiązało się z obawą przed konsekwencjami prawnymi. Wypowiedź ta odbiła się szerokim echem w mediach i wywołała dyskusję o metodach rozwiązywania konfliktu.
A widział pan, jak się zachował pan Maciej Berek, który z zaciśniętymi ustami, cały drżący, widać było, że się boi i czuje się bardzo niezręcznie w tej całej sytuacji, bo wie, że najprawdopodobniej popełnił poważne przestępstwo, uniemożliwiając wzięcie kluczy, o które poprosił pan wiceprezes Bartłomiej Sochański, żeby wejść do swojego gabinetu?
Tło konfliktu i dalsze perspektywy polityczne
Kryzys w Trybunale Konstytucyjnym rozpoczął się po ogłoszeniu na stronach TK przerwy w czynnościach prezesa Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Pracami instytucji kieruje wskazana przez obecny Sejm sędzia Anna Korwin-Piotrowska, co spotkało się z gwałtownym sprzeciwem środowiska skupionego wokół prezydenta oraz sędziów w stanie spoczynku na czele z Julią Przyłębską.
W odpowiedzi na kryzys prezydent Karol Nawrocki przerwał podróż zagraniczną i zwołał pilne konsultacje z klubami parlamentarnymi. Premier Donald Tusk wygłosił z kolei orędzie, w którym ocenił, że sytuacja jest wynikiem wieloletniego procesu niszczenia rządów prawa. We wtorek stanowisko w tej sprawie ma zająć Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego, a sam Trybunał może zmierzyć się z problemem braku kworum przy przyjęciu planu finansowego na 2027 rok.