Decyzja sądu w Nowym Jorku o wstrzymaniu emisji spotów
Sędzia Sądu Okręgowego USA dla Południowego Okręgu Nowego Jorku podjęła decyzję o natychmiastowym zablokowaniu reklam promujących administrację prezydenta. Czas antenowy na te materiały został wcześniej wykupiony za pośrednictwem Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego.
Powodowie wykazali wysokie prawdopodobieństwo wygrania sprawy co do jej meritum, że w przypadku niewydania nakazu ponieśliby nieodwracalną szkodę, iż bilans interesów przemawia na ich korzyść oraz że wydanie takiego nakazu leży w interesie publicznym
Pozew przeciwko administracji wnieśli wspólnie organizacja Common Cause, nowojorski związek zawodowy z powiązanym komitetem akcji politycznej oraz organizacja kandydata Demokratów do Izby Reprezentantów Roberta Huntera. Podobne skargi, zmierzające do wycofania kontrowersyjnych materiałów, złożył również Krajowy Komitet Partii Demokratycznej.
Kulisy sporu prawnego i stanowisko władz
Przed wydaniem ostatecznego orzeczenia przez sąd administracja informowała w sobotę, że Departament Bezpieczeństwa Krajowego poprzez zewnętrznego wykonawcę zakupił czas reklamowy jedynie do niedzieli włącznie i polecił wstrzymanie dalszych zamówień. Sędzia uznała jednak, że sprawa pozostaje aktualna i wydała formalny nakaz uniemożliwiający dalsze wydatkowanie środków na ten cel.
W poniedziałek Donald Trump stwierdził, że uważa te reklamy za pozytywną promocję kraju, lecz potwierdził, że nie będą one dłużej finansowane przez podatników, a Biały Dom ogłosił przejście na finansowanie z komitetu politycznego MAGA PAC.
Przedstawiciele organizacji pozarządowych pozytywnie ocenili reakcję wymiaru sprawiedliwości. Prezes i dyrektor generalna Common Cause, Virginia Kase Solomon, podkreśliła konieczność rozliczenia działań administracji oraz zapobiegania ponownemu marnotrawieniu środków publicznych na cele propagandowe.
